POMNIKI TRWALSZE NIŻ ZE SPIŻU: TRI-FIVE

autowp-ru_chevrolet_bel_air_sport_coupe_13

Dziś wracamy do Epoki Chromu i serii o pomnikach, która ma szanse pojawiać się tutaj częściej: jako że Automobilownia, zarówno w moim zamyśle jak i w Waszym postrzeganiu, jest przede wszystkim źródłem informacji o historii motoryzacji, uważam, że dobrze byłoby zwiększyć udział artykułów o najważniejszych modelach samochodów w dziejach. By jednak upewnić się, czy i Wy tak sądzicie, przygotowałem odpowiednią ankietę, w której możecie się wypowiedzieć, czy chcecie więcej tekstów o konstrukcjach wagi Bugatti Royale, Lamborghini Miury, Citroëna 2CV, BMW Isetty, Forda T, Fiata Uno albo Subaru Imprezy, czy też wolicie jednostkowe prototypy, zapomniane rozwiązania techniczne albo inne kurioza. Nie chodzi tu oczywiście o całkowite porzucenie jednego z tych kierunków, tylko o proporcje: do tej pory seria o pomnikach pojawiała się średnio trzy razy w roku, a myślę, że zasługuje na więcej – nie jestem tylko pewny, czy dla Was nie są to rzeczy zbyt znane.

A dziś będzie o najlepszych latach najpopularniejszej marki z najbardziej zmotoryzowanego kraju świata, czyli o Chevroletach ’55-’57. W USA dawno już stały się one kultowe, a określa się je wspólną, nieoficjalną nazwą Tri-Five (co odnosi się do trzech modeli „z piątkami” – czyli z lat 50-tych).

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w POMNIKI TRWALSZE NIŻ ZE SPIŻU Tagi: , ,

MODELOLOGIA STOSOWANA: JESZCZE DYSZY

am2017db1171973243Foto: http://www.velocityjournal.com

O współczesności piszę rzadko, bo i nieszczególnie mi się ona podoba. Na szczęście, w przeciwieństwie do profesjonalnych dziennikarzy, tudzież blogerów zarabiających na swojej twórczości, ja mam ten komfort, że mogę zupełnie dowolnie dobierać tematykę (choć oczywiście wszelkie Wasze sugestie są mile widziane i praktycznie zawsze uwzględniane, choć czasem z dużym opóźnieniem). A że gryzmolenie w necie traktuję jako swego rodzaju odskocznię od szarej codzienności, to wolę zajmować się tym, co wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Czasami jednak – prawda, że rzadko – zdarzy się, że uśmiech wywoła jakaś nowość i wtedy ma ona szanse pojawić się na Automobilowni.

Przyznaję się bez bicia, że w nowościach orientuję się nie najlepiej, bo odkąd na dobre zatopiłem się w Historii, na śledzenie wszystkiego po prostu nie starcza mi czasu. Staram się jednak choć od czasu do czasu przeglądnąć jakieś branżowe wiadomości – na przykład przy okazji ważnych, motoryzacyjnych targów – i wyszukiwać tam płomyków nadziei na to, że prawdziwy automobilizm jeszcze nie zginął. Faktycznie, muszę przyznać, że jeszcze dyszy. Ciężko, bo ciężko, ale zawsze.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w MODELOLOGIA STOSOWANA Tagi: , ,

DZIEDZICTWO INŻYNIERII: HYDRO I PNEUMA

Około sto lat temu badacze zajmujący się aerodynamiką stanowczo stwierdzili, że lot trzmiela jest fizycznie niemożliwy. Analizując dane typu masa i kształt ciała owada, wielkość jego skrzydełek, częstotliwość ich ruchu, itp., uznali, że nie ma on prawa unieść się w powietrze. Niestety, nie potrafili do swej teorii przekonać samych zainteresowanych stworzeń, które, nie mając pojęcia o wyliczeniach naukowców, fruwały sobie w najlepsze. Dopiero dziesiątki lat później bardziej wnikliwe obserwacje odkryły nieznane dotąd fakty dotyczące anatomii i techniki lotu trzmieli: wtedy okazało się, że starsze prace nie miały racji, że wszystko się zgadza i żadne prawa natury nie są pogwałcone.

W inżynierii bywa podobnie: wiele idei przez długi czas uważano za niemożliwe do realizacji, dopóki nie pojawił się ktoś niedouczony, kto nie zdawał sobie z tego sprawy i po prostu brał się do roboty – czasami z doskonałym skutkiem, który wprawiał w osłupienie tzw. uznane autorytety. Tak było np. z elektrycznym rozrusznikiem Charlesa Ketteringa, a także ze słynnym systemem hydropneumatycznym Citroëna.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w DZIEDZICTWO INŻYNIERII Tagi: , ,

(NIE)RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA: EJTISOWA TRYLOGIA

lotus-v1-1-0774

Ejtisy to lata 80-te. Epoka, która niepostrzeżenie stała się kultowa.

To niekoniecznie jest właściwe miejsce, by opisywać specyficzny klimat tych czasów, zresztą większość z Was doskonale kojarzy o co chodzi, choćby z racji przynależności do odpowiedniego pokolenia i motoryzacyjnych zamiłowań. Chciałem jednak zaznaczyć, że opisywana dzisiaj gra – a raczej gry, bo tym razem będzie ich aż trzy – jak mało która odzwierciedla estetykę tamtych lat. Graficznie, muzycznie i ogólnofilozoficznie.

Na początku wypada uczciwie zaznaczyć, że cała trylogia powstała już po zakończeniu ejtisów – jej producent, Gremlin Interactive, wypuszczał na rynek kolejne części w latach 1990, 1991 i 1992. To jednak wyszło grom tylko na dobre, bo wcześniej ograniczenia techniczne nie pozwoliłyby na stworzenie czegoś tak efektownego (w latach 80-tych standardem było dostosowywanie gier do możliwości sprzętu ośmiobitowego, nawet jeśli równolegle wydawano je na poważniejszych platformach). Zresztą, rocznik to tylko umowna liczba – style w kulturze i sztuce nie trzymają się dokładnie przełomów dekad, stąd też moje przyporządkowanie gry do pierwszej dekady mojego życia, czyli lat 80-tych.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w (NIE)RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA Tagi: , , ,

POMNIKI TRWALSZE NIŻ ZE SPIŻU: DWA TYSIĄCE RAZY!!

Ze wszystkich epok dziejów motoryzacji najmniej pisze się o latach 20-tych – chyba nawet rzadziej niż o Epoce Mosiądzu. Ówczesne samochody uchodzą za niewarte uwagi i faktycznie, w ich nieopierzonych formach trudno znaleźć cokolwiek przykuwającego wzrok. Z jednej strony po I wojnie światowej bezpowrotnie minął urok czasów pionierskich, ten specyficzny wdzięk rozbrajająco prymitywnych mechanizmów ledwie przykrytych blachami niekompletnych wciąż karoserii, z drugiej zaś – nie zdążyła się jeszcze wykształcić sztuka automobilowej stylistyki ani szerszy kontekst, techniczny i ogólnokulturowy, które w późniejszych latach uczyniły z tej dziedziny życiową pasję milionów ludzi. To wszystko miało przyjść z czasem i przyrastającym w błyskawicznym tempie, motoryzacyjnym dziedzictwem.

Byłoby jednak wielkim błędem uważać ten okres za nieistotny: to wtedy przecież narodziła się motoryzacja masowa. Ford T, jakkolwiek zaprojektowany przed 1908 rokiem, dopiero w latach 20-tych osiągnął siedmiocyfrowe wielkości rocznej produkcji, wtedy też zyskał pierwszych poważnych konkurentów: Chevroleta i Dodge’a. Pod koniec dekady na rynku zadebiutował Plymouth, który ustanowił niepobity do dziś rekord – 108 tys. samochodów sprzedanych w pierwszym roku istnienia marki. Prawdziwe cuda działy się w najwyższych segmentach: gospodarcza euforia sprawiła, że Detroit wprowadzało na rynek coraz śmielsze projekty, z szesnastocylindrowymi silnikami na czele (Cadillac, Marmon). Najbardziej imponujący model na rynku, Duesenberg SJ, rozwijał od 265 do niewiarygodnych 400 KM!! Za jego sprawą po dziś dzień starsi Amerykanie na określenie czegoś olśniewającego swym rozmachem używają przymiotnika duesy.

W Europie we znaki dawał się moralny kac i zniszczenia wojenne, a gospodarka startowała z zupełnie innego pułapu, jednak i tu udało się zaimportować amerykańską ideę masowej produkcji aut (Citroën, Opel, Fiat), a milionerzy – na Starym Kontynencie grupa ta wciąż jeszcze składała się głównie z postfeudalnej arystokracji – przebierali w ofertach. Szczególnie okazałe były najdroższe modele sportowe, których doładowane silniki osiągały do 300 KM i pozwalały rozpędzać się do 240 km/h – to było więcej niż rozwijała większość samolotów pasażerskich!! Nie żeby po ówczesnych, w większości nieutwardzonych drogach dało się tak szybko jeździć, ale na pewno nie było to trudniejsze niż obecnie pełne wykorzystanie osiągów Bugatti Chirona. Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w POMNIKI TRWALSZE NIŻ ZE SPIŻU Tagi: , , ,

Ankieta

Czy seria o automobilowych pomnikach powinna pojawiać się:
częściej niż obecnie
tak jak obecnie
rzadziej niż obecnie
Zobacz wyniki
See all polls and results