CI WSPANIALI MĘŻCZYŹNI: NIEKOSZERNY WYŚCIG

6510837139_00d73c768f_b

90% artykułów na Automobilowni dotyczy Europy i USA, pozostała część – głównie Japonii. Nic w sumie dziwnego, zważywszy na to, gdzie toczyła się historia motoryzacji (jak dotąd nie pisałem tylko o Korei: zapewne kiedyś w końcu to zrobię, bo nie mam nic przeciwko tamtejszym samochodom, które potrafią świetnie robić robotę, ale gdyby wszystkie na świecie były takie jak one, to nikt nie pisałby blogów o samochodach, tak jak nikt nie pisze o odkurzaczach albo szczoteczkach do zębów). Ponieważ jednak mam obsesję pokazywania różnorodności, to od czasu do czasu wynajduję bardziej egzotyczne tematy (PRZYKŁAD). Tak postanowiłem zrobić i tym razem – zapraszam dzisiaj na Bliski Wschód.

Izrael nie należy do krajów szczególnie interesujących pod względem motoryzacyjnym. Dawniej – owszem, dało się tam spotkać ciekawe okazy: auta amerykańskie, przedłużane Mercedesy (popularne zwłaszcza wśród wielodzietnych rodzin arabskich), oraz, oczywiście, lokalne klony angielskich Reliantów i Triumphów, które do 1982r. wytwarzała firma Autocars i jej następcy (zdaje się, że opisywał je kiedyś Złomnik). Od pewnego czasu obowiązują jednak w Izraelu podatki zależne od wieku auta, które skutecznie wytrzebiły co ciekawsze kawałki samobieżnego żelastwa, a że Naród Wybrany nie należy do szczególnie sentymentalnych, to i oldtimerów, którym tamtejszy fiskus łaskawie pozwala egzystować w pokoju, nie widuje się zbyt często (mimo że pustynny klimat bardzo im sprzyja, a i bogatych ludzi nie brakuje).

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w CI WSPANIALI MĘŻCZYŹNI Tagi: , , ,

PRZEJAŻDŻKA PO GODZINACH: PRZEMINĘŁO Z WIATREM

dsc0221

Szczerze mówiąc, to nudzi mnie już trochę pisanie w kółko o schyłkowości. Co jednak mogę poradzić, skoro ostatnio nie pisuję tutaj o SUVach i crossoverach, a na tematy w rodzaju luksusowej Lancii, Gran Turismo od podwórkowego producenta maszyn rolniczych albo bezpretensjonalnego kompaktu z Niemiec? To wszystko są rzeczy, które przeminęły z wiatrem.

Nie inaczej z dzisiejszym bohaterem – on też należy do minionego już świata. Co prawda wynik ostatnich wyborów w Stanach może wskazywać, że są szanse na jego powrót, ale my dobrze wiemy, ile prawdy jest w wyborczych obietnicach. Ja nie mam raczej złudzeń, że zbudowane na ramie, ośmiocylindrowe sedany legalnie przewożące sześć osób i mierzące 212 cali długości są już historią, zwłaszcza te wyprodukowane przez nieistniejące już marki. Z drugiej jednak strony właśnie o historii ma opowiadać Automobilownia.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w PRZEJAŻDŻKA PO GODZINACH Tagi: , ,

SEKCJA GOSPODARCZA: DAIMLER VS BMW

Ponieważ Rok Pański 2016-ty ma się ku końcowi, pasuje nam uzupełnić analizy finansowe producentów aut. Co prawda do opublikowania danych z 2016-tego miną zapewne jeszcze ze cztery miesiące, ale artykułów też jeszcze kilka nas czeka.

W ankiecie na temat analiz wypowiedzieliście się za kontynuacją, a nawet rozszerzeniem tego zagadnienia, ale to ostatnie postanowiłem odłożyć na rok kolejny, a w tym skupić się jeszcze na przedstawianiu sytuacji rynkowej, trendów sprzedażowych oraz rachunku zysków i strat wraz z liźnięciem tematu przepływów gotówki. Kiedy dokończymy już opisywanie roku 2015-tego i będziemy świetnie orientować się w omawianych tu kwestiach, zabierzemy się i za bilans.

Tym razem na tapetę wziąłem dwóch producentów premium – po to, żeby pokazać Wam, jaki wpływ na wyniki firmy może mieć marka uznana powszechnie za prestiżową. Niestety, większość luksusowych aut jest wytwarzana przez wielkie koncerny działające w wielu różnych segmentach rynku i nawet, jeśli czasami przedstawiają one osobno wyniki poszczególnych marek, to nie zawsze jest to miarodajne, bo wiele pozycji kosztowych jest wspólnych dla całej organizacji i nie daje się łatwo rozdzielić. Dlatego zająłem się przedsiębiorstwami działającymi prawie wyłącznie na górnych półkach, to jest Daimlerem i BMW.

Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że koncern ze Stuttgartu oferuje też pojazdy użytkowe, a ten z Monachium – motocykle, nie każdy nazwie też „górną półką” hatchbacki klasy A i serii 1 (skądinąd oficjalnie określane jako  „limuzyny” lub „coupé„), ale nie ulega wątpliwości, że spośród producentów masowych ci dwaj są najbliżsi nieposiadania w ofercie niczego plebejskiego (tzn. plebejskiego z nazwy, bo silniki Renault/Dacii w Mercedesach nikogo dzisiaj nie dziwią).

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w SEKCJA GOSPODARCZA Tagi: , , , ,

PRZEJAŻDŻKA PO GODZINACH: CETERUM CENSEO…

CETERUM CENSEO CARTHAGINEM ESSE DELENDAM – „poza tym uważam, że Kartaginę należy zniszczyć„. Tymi słowami rzymski pisarz i polityk, Marcus Porcius Cato zwany u nas Katonem Starszym, kończył ponoć każde swe przemówienie w Senacie. Niezależnie od tego, czy toczyła się poważna dyskusja na temat podatków, wojska, albo budowy dróg, czy też panowie senatorzy bawili się w zwyczajowe dla klasy politycznej personalne uprzejmości – on najpierw wypowiadał się merytorycznie, a potem powtarzał swoją mantrę o konieczności zburzenia Kartaginy.

Swoją mantrę ma każdy z nas. Jeden w kółko trąbi, że lekarstwem na całe zło tego świata będzie nawrócenie całej ludzkości na jego religię, a drugi – że zalegalizowanie jakiejś niedozwolonej aktualnie substancji. Niektórzy uważają, że zbawienie przyniosłaby demokracja bezpośrednia, a inni – przeciwnie, że tylko dyktatura (oczywiście ich własna). Mamy wierzących w proletariacką rewolucję i burzenie tradycji, albo wręcz przeciwnie – w wagę ich odrodzenia i powrotu do korzeni. Są tacy, co wzorców czy inspiracji szukają w obcych krajach i tacy, co wszelką inność chcieliby z zasady wypalić gorącym żelazem.

Katon Starszy należał do konserwatystów. Wysławiał republikańskie tradycje, zwyczajowe rzymskie cnoty i religię, kształtowany w pocie czoła hart ciała i ducha oraz skromną, surową estetykę zwaną po łacinie ELEGANTIA. Krytykował natomiast przepych, wszelkie przejawy awangardy, a zwłaszcza modę na wszystko, co zagraniczne, czytaj – greckie. W jego czasach – a był to przełom trzeciego i drugiego wieku przed naszą erą – patrycjusze mówili jeszcze co prawda po łacinie, ale kto chciał być kozakiem i mieć szacun na dzielni – pardon!! – na FORUM ROMANUM – musiał płynnie nauczyć się greki, ozdabiać swe posiadłości greckimi rzeźbami, recytować Homera równie biegle jak my dialogi z „Misia„, „Seksmisji” albo „Kilera„, a najlepiej posiadać greckiego niewolnika w charakterze nauczyciela dla swoich dzieci. Katon zwalczał to wszystko jako oznaki osłabienia i zniewieścienia Republiki (która Cesarstwem stała się dopiero dwieście lat później), no a poza tym uważał, że Kartaginę należy zniszczyć.

Nie możemy być pewni, jakie samochody produkowaliby i cenili starożytni Rzymianie, ale z tego, co wiadomo o ich gustach, obstawiam, że ich ulubionym autem byłaby Lancia. Oczywiście nie każda: przykładowo, w naturze rzymskiego patrycjusza nie leżałyby pewnie drifty B-grupową Deltą S4, ale gdybym miał sobie wyobrazić parking przed świątynią Jowisza Kapitolińskiego, to byłby on wypełniony limuzynami ze srebrno-niebieskim logiem Lancii.

Oczywiście, to może być auto-sugestia, bo we włoskiej klasie wyższej nigdy nie było wielkiego wyboru, przynajmniej po wojnie. Mimo wszystko jestem pewien, że producent celowo działał w tym kierunku: w końcu w przeszłości wiele jego dzieł nosiło nawet nazwy ulic wylotowych z antycznej Stolicy Świata: Appia, Aurelia, Fulvia, Flavia, a nade wszystko – Flaminia. Zwłaszcza ta ostatnia, bazująca na prototypie autorstwa Battisty „Pinin” Fariny – to prawdziwe arcydzieło, które można by, wraz z niewolnikiem-szoferem w prostej tunice, wysłać wczesnym rankiem w Idy Marcowe pod willę Juliusza Cezara i ostrzec go, żeby tym razem nie udawał się na obrady Senatu, tylko wskakiwał do tyłu i na jakiś czas ulotnił się z Wiecznego Miasta.

Wracając do Katona: on na pewno kręciłby nosem na nazwy najwcześniejszych, a także najpóźniejszych modeli Lancii – bo były greckie. Najczęściej pochodziły od greckich liter, ale nie zawsze: Phedra to helleńskie imię kobiece, Thema to po prostu „temat”, „zagadnienie”, zaś Thesis – to „teza” lub „propozycja”. Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w PRZEJAŻDŻKA PO GODZINACH Tagi: ,

PERSPEKTYWA INSIDERSKA: GLASERATI

bmw_unsorted_53

Wiele razy pisałem już, że najlepszym dla automobilistów czasem była Epoka Chromu. Myślę tak nie tylko dlatego, że ówczesne samochody uważam za najpiękniejsze i najbardziej różnorodne w dziejach, ale przede wszystkim dlatego, że motoryzacja cieszyła się wtedy statusem politycznej poprawności (mówiąc dzisiejszym językiem, bo w tamtym czasie sam ten termin w zasadzie jeszcze nie istniał). Ustawodawstwo zmierzało do ułatwienia, a nie utrudnienia życia kierowcom, sporty motorowe swą popularnością dorównywały piłce nożnej, a przemysł samochodowy był największym pracodawcą Europy Zachodniej, zatrudniając nawet kilkanaście procent aktywnych zawodowo obywateli. Nic więc dziwnego, że artykuły o motoryzacji, jakie znamy z dzisiejszej prasy branżowej, włącznie ze szczegółowymi testami nowych modeli, zamieszczały nawet zwykłe gazety społeczno-polityczne. Sam mój ulubiony niemiecki dziennikarz motoryzacyjny, Fritz Busch (który jako pierwszy w RFN pisał o samochodach w sposób osobisto-emocjonalny, zamiast przyjętego podówczas porównywania suchych cyferek), przez większość swojej kariery pracował nie dla fachowych czasopism, a dla nieistniejącego już, ilustrowanego tygodnika „Quick„.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w PERSPEKTYWA INSIDERSKA Tagi: ,