OBALAMY MITY: RAKIETOWE WSPOMAGANIE STARTU

Seria o obalaniu mitów pojawia się tutaj rzadko, bo niewiele jest mitów, w które rozsądni ludzie mogliby na serio wierzyć. Jeśli jednak brakuje przykładów wiarygodnych, to zawsze można sięgnąć po jakiś z gatunku tzw. miejskich legend (bardzo nie lubię tego określenia, to wyjątkowo paskudna kalka językowa, ale niczego lepszego nie znam). Niekoniecznie po to, by zmienić Wasze wyobrażenia, ale choćby w celu udokumentowania różnych opowieści dziwnej treści, które można uznać za rodzaj automobilowego folkloru. Bo przecież każda szanująca się, żywa społeczność jakiś folklor tworzyć powinna i my, samochodziarze, nie możemy być tutaj gorsi. My również mamy nie tylko swoje własne legendy – o których zresztą piszę tutaj dość często – ale też i bajki, których myślącemu człowiekowi nie wypada brać na poważnie, ale wypada je znać. Na tym polega funkcjonowanie w ramach jakiejś kultury, na przykład kultury automobilowej.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w OBALAMY MITY Tagi: ,

MODELOLOGIA STOSOWANA: WSPANIALE ZAPROJEKTOWANE DZIADOSTWO

Czy wiecie, ile lat ma widoczny powyżej samochód?

Jest o rok starszy ode mnie. Dzisiaj – jeśli jeszcze by istniał, w co szczerze powątpiewam – miałby trzydzieści osiem. Ale w momencie zrobienia zdjęcia miał całe sześć, zaś jego przebieg wynosił 88 tysięcy kilometrów.

Wielu z Was pewnie go rozpoznaje – to Alfa-Romeo Alfasud. Model, który w dużym stopniu odpowiada za stereotypowe, północnoeuropejskie mniemanie o włoskiej jakości. Oraz, po części, za kryzys, w którym znalazł się jego producent.

Jednym z powodów, dla których dawna motoryzacja pociąga mnie dużo bardziej od obecnej jest to, że za praktycznie każdym klasycznym modelem kryje się jakaś ciekawa historia. Nie mam pojęcia, czy za 30 lat ktoś będzie pisał książki czy choćby artykuły prasowe o Renault Fluence albo Hyundaiu i20, ale jeśli tak, to one będą bardzo nudne. Parę zdjęć (albo prędzej – komputerowych renderingów), lata produkcji, podstawowe dane techniczne, spis wersji, statystyki sprzedaży. Być może do tego jakieś wspomnienia: jak komuś zaświeciła się kontrolka DPF-u, braku ciśnienia w oponach, albo jak zapłacił mandat za chwilowe, przypadkowe rozpędzenie się do 63 km/h na autostradowej obwodnicy Paryża (gdzie wolno tylko 60). Nie wiem, może takie historie będą wyciskały łzy nostalgii z oczu dzisiejszej młodzieży…?

Dawni automobiliści też mieli problemy. Też klęli na mandaty, podatki, ceny benzyny i awarie, a ich samochody również potrafiły doprowadzać ludzi do rozpaczy. Różnica polega jednak na tym, że za ówczesnymi modelami – zarówno popularnymi, jak i luksusowymi, za ich powstaniem, wdrożeniem i produkcją, za ich stylistyką, techniką, za zaletami i wadami, a nawet za dramatami użytkowników – kryją się ciekawe historie. Na kanwie wielu z nich można spokojnie napisać powieść albo nakręcić hollywoodzki hit.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w MODELOLOGIA STOSOWANA Tagi: , ,

AUTO-VALHALLA: JAKŻE TRUDNO JEST BYĆ ROSYJSKIM PATRIOTĄ…

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami…

Nie, wróć. Poprzednie zdanie miałem zakończyć słowami „była sobie taki kraj, jak carska Rosja”, ale w porę zorientowałem się, że to nieprawda: carska Rosja nie była bowiem ani dawno, ani tym bardziej daleko.

Nie wierzycie? Mój świętej pamięci Dziadek, który zmarł zaledwie nieco ponad cztery lata temu, urodził się za czasów carskich (co prawda tylko kilka dni przed wybuchem rewolucji, ale zawsze przed, a nie po), więc jakie to może być dawno…? Nie było też daleko: sam Dziadek, jako rodowity krakus, był co prawda poddanym innego cesarza, Karola I Habsburga – niestety już nie Franciszka Józefa, jak całe jego liczne, starsze rodzeństwo – ale Rosja zaczynała się dosłownie o rzut kamieniem za miastem, w Michałowicach, czyli tak blisko, że dziś jeździ tam krakowski autobus miejski (chodzi o miejsce, gdzie Pierwsza Kompania Kadrowa, wymaszerowawszy z Krakowa 3 sierpnia 1914r., obaliła rosyjskie słupy graniczne i przepędziła carskich celników). Powiem więcej: dla przodków ogromnej części z Was carska Rosja nie miała możliwości być daleko, bo była dokładnie tu, gdzie teraz mieszkacie.

Carska Rosja rzadko gości na Automobilowni, bo zbytnio automobilowa nie była. Skoro jednak wspominałem tu już o starożytnej Asyrii i imperium Hetytów, a o Rzymianach już wielokrotnie, to dlaczego nie miałbym napisać o przedleninowskich Rosjanach? A raczej o jednym z nich, nazwiskiem Andriej Płatonowicz Nagel.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w AUTO-VALHALLA Tagi: , , ,

KONFRONTACJE: SPORT W EPOCE MOSIĄDZU

Powyższe zdjęcie zostało zrobione 7 czerwca 1913r. w angielskiej miejscowości Shelsley Walsh, niedaleko Worcester. Przedstawia ono scenkę z odbywającego się tam wtedy wyścigu górskiego, a dokładniej – bolid marki Vauxhall, prowadzony przez Josepha Higginsa i ustanawiający właśnie nowy rekord trasy – 55,2 sekundy. Jako że dystans próby wynosił dokładnie 1.000 jardów, czyli 914 metrów, czas Higginsa odpowiadał przeciętnej szybkości 59,6 km/h – całkiem nieźle jak na tę epokę, 11-procentowe nachylenie drogi (średnie, bo miejscami sięgało ono nawet 16%) i jej szerokość nieprzekraczającą 12 stóp (3,66 metra).

Zawody w Shelsley Walsh odbywają się do dziś. Tamtejszy 1000-jardowy podjazd jest najstarszą w świecie trasą wyścigu samochodowego: pozostaje ona w użytku od 1905r. aż do tej pory, z przerwami jedynie w czasie wojen światowych.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w KONFRONTACJE Tagi: , , , , , , , ,

(NIE)RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA: TRZY MIASTA

Ależ ja lubię odpalić sobie czasem emulator Amigi!!

Na co dzień nie mam zbyt wiele czasu na takie rzeczy, ale odkąd na blogu istnieje seria wpisów o starych grach, to zawsze jest jakiś pretekst – no bo to przecież w celu naukowym. Albo chociaż naukowo-popularyzatorskim…

Emulator nazywa się WinUAE, jest całkowicie freeware’owy i udaje każdą możliwą konfigurację Amigi. Robi to na tyle skutecznie, że do przywołania obrazów z dzieciństwa nie potrzeba wcale w nic grać – wystarczy wsunąć do wirtualnej, wewnętrznej stacji (w terminologii systemu AmigaDOSdfo:) dyskietkę systemową i posłuchać charakterystycznego, wspaniale odwzorowanego chrobotania napędu, które samo w sobie potrafi wycisnąć łezkę nostalgii. Można też zabootować maszynę z pustą stacją – wtedy na ekranie pojawia się 3,5-calowa dyskietka trzymana przez białą dłoń (w AmigaDOS 1.3 z Amigi 500), albo wjeżdżająca do napędu (AmigaDOS 3.0 z Amigi 1200). Do tego mamy pulpit systemowy – który na Amidze nazywał się Workbench i wyprzedzał Windowsa o wiele lat – i wszystko, co tylko zechcemy sobie powspominać. A czasem nawet to, czego nie chcemy…

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w (NIE)RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA Tagi: , ,