SEKCJA GOSPODARCZA: THE TOYOTA WAY, cz. I

Dziś będzie wpis nie całkiem automobilowy – dotyczący co prawda największego na świecie producenta samochodów, ale nie traktujący o samych autach, a o zarządzaniu korporacją. Albo inaczej: o filozofii wypracowanej przez 80 lat istnienia koncernu Toyoty.

Japonia nie należy do naszej cywilizacji, a inne cywilizacje niełatwo zrozumieć. Niektórzy w ogóle nie pojmują, że świat można postrzegać inaczej, a inni – uważający się często za światłych – niby wiedzą, że gdzieś za morzami ludzie myślą w odmienny sposób (jak to się mówi, „mają inną mentalność”), ale ogromnie upraszczają i spłycają owe różnice tworząc prymitywne stereotypy. O kwestii różnic cywilizacyjnych napisano już nie artykuły i nie książki, a całe biblioteki, by jednak obrazowo pokazać skalę zjawiska, opowiem anegdotę o misjonarzu pracującym na pewnej pacyficznej wyspie i usiłującym oduczyć tubylców ohydnego zwyczaju kanibalizmu. „Zmarłych należy traktować z najwyższym szacunkiem!!” – grzmiał do dzikusów. „To co Wy robicie ze swoimi zmarłymi?” – spytał lokalny wódz. „No, my grzebiemy ich w ziemi„. „I co się tam z nimi dzieje…?„. No – wiadomo co, zajmują się nimi mało przyjemne stworzenia. „Bo wiesz” – ciągnął wódz – „ja zdecydowanie wolę, by moje ciało spożyły po śmierci moje dzieci i najbliżsi, w czasie uczty wydanej na moją cześć. Jestem pewny, że oni zrobią to z większym szacunkiem niż istoty, które strawią Ciebie„. Misjonarz nie potrafił nic odpowiedzieć.

Gdy zapowiadałem materiał o Drodze Toyoty, niektórzy zdziwili się, że istnieje jakiś model zarządzania odmienny od przyjętego w cywilizacji zachodniej. Ktoś inny stwierdził, że owszem, być może efektywność Toyoty jest wyższa, ale na pewno pochodzi z eksploatacji pracowników ponad siły. To właśnie przykład stereotypu – pewnie usłyszał gdzieś, że Japończycy pracują dużo i ciężko, i do tego sprowadził całe zagadnienie. Gdyby był przeczytał cokolwiek na temat Drogi Toyoty, to wiedziałby, że we wprowadzających ją firmach (bo Toyota chętnie się nią dzieli, a od dostawców wręcz bezwzględnie wymaga jej stosowania) ilość przepracowanych nadgodzin MALEJE średnio o 50%, przy ogromnym wzroście produktywności. „Don’t work harder – work smarter„: każdy korpoludzik zna tę dewizę, ale właśnie Droga Toyoty naprawdę wprowadza ją w czyn. W ogóle wiele zachodnich przedsiębiorstw próbuje małpować Toyotę powielając jej zasady jako chwytliwe slogany, lecz bez zrozumienia istoty. Rezultaty można najoględniej nazwać karykaturą.

Jednym z badaczy Drogi Toyoty jest profesor Jeffrey K. Liker. Wyniki długoletnich swoich dociekań opisał on w książce pt. „Droga Toyoty”. Niniejszy wpis bazuje właśnie na niej, ale jako że jego objętość nie pozwala na zreferowanie całej, 450-stronicowej cegły, głębiej zainteresowanym polecam jej lekturę.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w SEKCJA GOSPODARCZA Tagi: ,

(NIE)RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA: SZACUNEK LUDZI ULICY

Dziś mam zamiar opisać tytuł, o który niektórzy z Was prosili od początku istnienia tej serii artykułów, a który postanowiłem odłożyć na (prawie) sam koniec moich amigowych wspomnień. Wasze petycje dotyczące tej akurat gry nie dziwią mnie zbytnio, bo ze wszystkich dostępnych na Amigę ta właśnie najlepiej trafiała w gusta prawdziwych samochodziarzy. No, może poza „F1 GP„, ale tam chodziło o rozbudowaną symulację, niełatwą do opanowania dla nastolatka, podczas gdy tutaj…

Przedstawiany dziś program ma wiele wspólnego z Automobilownią: po pierwsze, przenosi nas do czerwca 1963r. – w szczytowy okres Epoki Chromu, czyli niezwykle barwnych czasów, które już w momencie wydania tytułu zdawały się być bardzo odległe (przynajmniej dla ówczesnych, komputerowych graczy, czyli osób niemal wyłącznie niepełnoletnich). Po drugie, stara się naszkicować jej stosunkowo kompletny obraz, wraz z kontekstem społeczno-kulturowym. Po trzecie wreszcie, obejmuje kilka różnych aspektów życia samochodziarza: handel używanymi autami i częściami, własnoręczne grzebanie pod maską, oraz, oczywiście, samą jazdę, która w tym przypadku polega na nielegalnym ściganiu się, na pieniądze, po drogach publicznych. W ten sposób gracz zdobywa środki na lepsze samochody i podzespoły, oraz tytułowy szacunek ludzi ulicy. Obie te rzeczy są niezbędne do zaliczenia ostatecznego celu – pokonania i zajęcia miejsca lokalnego Króla, czyli największego kozaka na dzielni, który buja się najszybszą furą i z najfajniejszą laską w okolicy. Na wykonanie zadania mamy ograniczony czas – pojedyncze letnie wakacje, do rozpoczęcia roku szkolnego. Bo w tamtym miejscu i czasie tego typu rozrywki naprawdę były udziałem szeregowych uczniaków, co wie każdy, kto oglądał choćby „American Graffiti„.

Co ciekawe, ja ową grę również zdobyłem w czasie letnich wakacji, jakoś pod koniec podstawówki, tym lepiej więc wczuwałem się w rolę, poza tym, że przy odrobinie wprawy całość rozgrywki kończy się w mniej więcej godzinę, a nie trzy miesiące (w grze wakacje trwają od 15 czerwca do 15 września). Jednak to, a także wszelkie inne wady programu, stanowiły nic nie znaczący szczegół wobec niesamowitej atmosfery tworzonej przez fenomenalną grafikę, muzykę i wspaniale oddany klimat najbardziej chyba beztroskiej epoki w dziejach – amerykańskich lat 60-tych widzianych oczami dorastającego pokolenia baby-boomers.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w (NIE)RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA Tagi: , ,

WPIS GOŚCINNY: PO 20 LATACH ESKORTY

 

Dziś będzie wpis gościnny, który przygotował dla nas użytkownik Hurgot Sztancy. To już drugi jego występ (debiut znajduje się TUTAJ), ale pierwszy opisujący osobiste wspomnienia. Zachęciłem Hurgota do sięgnięcia po pióro (klawiaturę), bo uważam, że warto spisywać i przekazywać potomności nie tylko encyklopedyczne fakty, ale również – a może przede wszystkim – obraz szarej codzienności. „Moje dwa i cztery kółka” Witolda Rychtera są pasjonującą lekturą nie dlatego, że zawierają opisy i dane techniczne przedwojennych aut albo tabele z wynikami wyścigów i rajdów, ale dlatego, że stanowią niezwykle żywy, pierwszoosobowy opis nieistniejącego już świata. Nasz świat też kiedyś przestanie istnieć – ten z końca ubiegłego stulecia, który często tutaj wspominamy, na dobrą sprawę już przestał, mimo że nam często wydaje się inaczej. Uważam, że warto utrwalać wspomnienia: choć nam samym często jawią się one jako banalne i niewarte czasu Czytelników, to kolejne pokolenia z pewnością będą miały inne zdanie. Tutaj nie chodzi o jakieś wielkie dokonania i niesamowite przygody, a o opowieść o codziennym życiu, w tym przypadku – życiu automobilisty. Takie relacje będą zawsze w cenie, bo ciekawość świata, w tym historii, jest jednym z podstawowych ludzkich instynktów, nie dającym się sprowadzić do żadnych innych.

Jeśli więc ktoś z Was chciałby kiedyś napisać podobny, wspomnieniowy artykuł – dotyczący lat 90-tych, a być może jeszcze wcześniejszych przygód Waszych lub Waszych bliskich – to zapraszam do kontaktu. Nasze czasy, podobnie jak każde inne, też zasługują na swoje kroniki – wszak to właśnie w tym celu ludzkość wynalazła pismo.

A teraz już czas na mięso.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w WPIS GOŚCINNY Tagi: , ,

CO BY TU JESZCZE WYMYŚLIĆ…?: BIO-EKO-WEGE SPRZED WOJNY

Dzisiaj jest wpis szczególny, bo jubileuszowy, i to podwójnie: jest trzysetnym z kolei, a dodatkowo – jego publikacja zbiegła się w czasie z trzecią rocznicą istnienia tego skromnego bloga, przypadającą dokładnie 1 sierpnia (wiem, że te liczby nie całkiem się z sobą zgadzają, ale wyjaśnienie jest proste – w dniu premiery na Automobilowni wisiało już kilkadziesiąt starych postów przeklejonych z facebookowego fanpage’a, poza tym na samym początku nie publikowałem długich wpisów co 5 dni, a krótkie co 2-3). Na tę okazję pojawiły się tutaj dwie nowości.

Po pierwsze – logo, które widzicie u góry, a które przygotowała siostra mojej serdecznej koleżanki, Ada Witkowska. Ada studiuje architekturę i bardzo lubi tworzyć grafikę, dlatego też była uprzejma podjąć się, w czynie społecznym, wykonania projektu dla Automobilowni. Gdyby ktoś był zainteresowany jej pracami, to link do portfolio znajdziecie TUTAJ.

Po drugie zaś dzisiaj właśnie RUSZA FORUM, którego powstanie przegłosowaliście stosunkiem głosów 68:32. Odpowiedni odnośnik znajdziecie na pasku menu. Idea jest taka, żeby wszyscy mogli sobie spokojnie pogaworzyć na dowolne tematy, a poza tym – to już taka mała, celowa sugestia – wzajemnie powiadamiać się o ciekawych imprezach oldtimerowych. Mam sygnały ze środowiska, że kiedyś takie internetowe kalendarze działały, a potem w dużym stopniu wyparł je Facebook, którego jednak nie każdy lubi i który z sobie tylko wiadomych powodów prezentuje użytkownikom treści w sposób bardzo wybiórczy. Stąd pomysł, by na tutejszym forum spróbować zorganizować coś w rodzaju pantoflowej poczty roznoszącej wieści o rajdach, zlotach i spotach, dużych i małych, o jakich tylko gdzieś tam dowiedzieliśmy się (a może sami organizujemy…?). Ja i kilkoro moich znajomych postaramy się w najbliższym czasie rozpropagować ideę w środowisku, tak żeby źródeł informacji było jak najwięcej, ale w pierwszej kolejności gorąco zachęcam Was do dzielenia się wszelkimi wiadomościami o tym, gdzie i kiedy możemy w realnym świecie spotkać podobnych nam pasjonatów, oraz, przy okazji, być może również siebie nawzajem.

Niestety, sam nie jestem w stanie zajmować się forum – pisanie artykułów wraz z prawdziwym życiem zajmuje mi tyle czasu, że na hobby więcej już nie poświęcę. Z tego powodu moderacją i wszystkim innym będzie zajmował się mój kolega Franek, któremu jestem za to ogromnie wdzięczny. Franek czasami coś tam komentuje pod artykułami, ale przede wszystkim – od jakiegoś czasu sporo pomaga mi w kwestiach IT. Podobnie jak ja, jest rodowitym krakusem i wielkim pasjonatem motoryzacji, ale o niebo bardziej ogarniętym w kwestiach informatycznych. Więcej na swój temat powie zapewne na samym forum, które będzie przede wszystkim jego królestwem.

Zanim przejdę do dzisiejszego artykułu – który, podobnie jak premierowy wpis sprzed trzech lat, odnosi się do schyłkowego okresu działalności Henry’ego Forda (to czysty przypadek, wcale tego nie planowałem) – chciałem bardzo serdecznie podziękować Postaciom, dzięki którym blog powstał, a więc przede wszystkim Szczubarowi (to on był mnie kiedyś zaprosił do współredagowania swojej prywatnej, facebookowej strony klasycznie.eu (z której wypączkowała Automobilownia i która jest dzisiaj blogowym fanpage’em), oraz Kubie z autoArchiwum (to dzięki jego namowom wspomniane wypączkowanie doszło do skutku). A także wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomagali i pomagają mi z blogiem, no i oczywiście Wam, którzy czytacie moje wypociny i motywujecie mnie do spędzania wieczorów nad ich gryzmoleniem. W ostatnim okresie nabijacie blogowi około 25 tysięcy wejść miesięcznie, unikalnych użytkowników jest zaś już dobrze ponad 10 tysięcy. Dla mnie najbardziej liczy się jednak nie ilość klików, a Wasze reakcje i nadzwyczaj pouczające dyskusje, jakie tu wspólnie prowadzimy.

DZIĘKUJĘ PIĘKNIE !!

A jeśli ktoś z Was lubi tu czasem zaglądnąć i spędzić parę chwil, to ponowię nieśmiałą sugestię sprzed ponad roku – żeby na tę intencję, w miarę możliwości i chęci, wesprzeć czasami, chociażby symbolicznie, jakąś solidną organizację charytatywną. Albo takiż cel, bez pośrednictwa organizacji. Kto komu ufa. Jesteśmy dorośli i rozumni, odpowiadamy za swoje decyzje i czyny, nie ma więc potrzeby niczego wskazywać ani robić wielkiego halo. Wystarczy, jeśli każdy zrobi za siebie cokolwiek, co uważa za stosowne.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w CO BY TU JESZCZE WYMYŚLIĆ...? Tagi: ,

MODELOLOGIA STOSOWANA: CZARNE USTA

 

Nieubłaganie zbliża się czas mojego urlopu (jakże mi przykro z tego powodu!!), co będzie wiązało się z opóźnieniami w odpowiadaniu na komentarze, albo wręcz zupełnym brakiem odpowiedzi. Może się też zdarzyć, że będę odpowiadał o bardzo niechrześcijańskich godzinach, np. w samym środku nocy, ale do końca sam nie jestem w stanie tego przewidzieć. Co do wpisów, to tradycyjnie, zostały one zawczasu przygotowane i ustawione. Jeden będzie gościnny, od jednego z naszych najwierniejszych Czytelników, inne moje, ale niektóre odrobinę krótsze niż zwykle. Tym razem nie wykluczam też, że będzie mały, jednorazowy poślizg z publikowaniem po moim powrocie, bo mogę być wtedy dosyć zajęty i przez jakiś czas trochę skołowany, ale to się jeszcze okaże. Za wszelkie ewentualne niedogodności z góry bardzo przepraszam.

Poza tym już niedługo, bo 1 sierpnia, będzie przypadać trzecia rocznica istnienia Automobilowni. Na tę okazję – a dokładnie już jeden dzień wcześniej, bo tak wypada publikacja kolejnego wpisu – zaplanowałem dwie zmiany: po pierwsze, nowe logo, a po drugie – uruchomienie zapowiadanego od jakiegoś czasu forum, które będzie prowadził mój kolega (ja sam niestety nie jestem w stanie poświęcić blogowi więcej czasu niż obecnie). Z tego powodu już od kilku dni na listwie menu widzicie opcję rejestracji i logowania – to właśnie pod kątem forum. Kto nie chce się tam udzielać, nie musi nic robić, chociaż posiadanie konta będzie ułatwiało komentowanie (brak konieczności wpisywania nicku i maila za każdym razem).

Dodatkowe informacje pojawią się we wstępie do kolejnego wpisu, a teraz już przechodzimy do meritum.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w MODELOLOGIA STOSOWANA Tagi: ,