KONFRONTACJE: NIEBIAŃSKI DESIGN

Dzisiaj, tak jak ostatnio, będą cztery samochody. Tym razem – czterech różnych marek, trzech segmentów i dwóch krajów. Łączy je jednak coś szczególnego: wszystkie one były stosunkowo małoseryjnymi (jak na swoje klasy), trójbryłowymi coupè, zaprojektowanymi według jednej koncepcji i przez jednego człowieka – Giovanniego Battistę „Pinin” Farinę.

O rzeczonej koncepcji i jej autorze pisałem już kiedyś dość szczegółowo – we wpisie o jednostkowym prototypie marki Lancia Florida, który w swym drugim wydaniu stracił jedne tylne drzwi (drugie, od strony chodnika, zostały zachowane, by designer i jedyny użytkownik auta mógł łatwiej zapakować doń swe ukochane wnuki).

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w KONFRONTACJE Tagi: , , , , , ,

PERSPEKTYWA INSIDERSKA: RADZIECKIE BÓSTWO

Jak nazywało się najwyższe bóstwo u Rzymian? Wiadomo – Jowisz. U Greków? Oczywiście Zeus. Egipcjanie najgorliwiej czcili Re, Germanie – Odyna, Semici – Baala, Aztekowie – Quetzalcoatla. Z kolei Prasłowianie…

No właśnie. Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego już w szkole podstawowej wbija się nam do głów szczegóły wierzeń wszystkich starożytnych cywilizacji, nie mówi zaś prawie nic na temat naszych własnych przodków…? Odpowiedź jest tyleż prozaiczna, co smutna: po prostu, na temat pierwotnej religii słowiańskiej wiadomo bardzo niewiele. Inaczej niż ludy bliskowschodnie i śródziemnomorskie, dawni mieszkańcy naszych ziem wznosili wyłącznie nietrwałe budowle drewniane (nic dziwnego, zważywszy że żyli pośród lasów, a nie gór i skał), a do tego, według wszelkiego prawdopodobieństwa, nie znali pisma (funkcjonują wprawdzie odmienne poglądy – wskazujące np. że czasowniki „czytać” i „pisać” są rdzennie słowiańskie, a nie zapożyczone – ale twardych dowodów brak). Gdy więc nadeszli chrześcijańscy misjonarze ze swym zapałem do wykorzeniania dawnych obyczajów, nie było szans na zachowanie dla potomności pogańskich świątyń ani choćby mitów i podań, przekazywanych dotąd wyłącznie ustnie.

Oczywiście, wielu badaczy próbuje dotrzeć do naszych przedchrześcijańskich korzeni, których zniekształcone echa przechowały się w folklorze i lakonicznych wzmiankach najstarszych kronikarzy. Niestety, źródła te są nie tylko bardzo skąpe, ale często wzajemnie sprzeczne, najprawdopodobniej więc w kwestii prasłowiańskiej religii będziemy na zawsze skazani na domysły. Nawet te kilka imion bóstw, o których gdzieniegdzie możemy przeczytać, to jedynie rekonstrukcja stworzona na podstawie porównań i analogii do innych, lepiej poznanych kultur, ich rzetelności nikt więc nie może być pewny (co nie przeszkadza pewnym grupom zapaleńców w kultywowaniu „wierzeń praprzodków”, które, niestety, w wielkiej mierze opierają się na zgadywaniu i dopowiadaniu).

Co to wszystko ma wspólnego z motoryzacją? Otóż być może nie wszyscy wiedzą, że właśnie jednym z domniemanych imion prasłowiańskich bóstw nazwany był – chociaż jedynie na rynkach eksportowych – najlepszy samochód osobowy niegdysiejszego bloku komunistycznego, czyli radziecka Łada.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w PERSPEKTYWA INSIDERSKA Tagi: , , , , ,

MODELOLOGIA STOSOWANA: PANORAMICZNIE I DYNAMICZNIE

Ponieważ dawno nie było tutaj Francji ani Epoki Niklu, dziś przeniesiemy się właśnie w ten wycinek czasoprzestrzeni. Dobrze się składa, bo w niedawnym tekście o silnikach z rozrządem Knighta zapowiedziałem opis ostatniego napędzanego nim auta osobowego, czyli Panharda Dynamic. Taki był dla mnie punkt wyjścia, potem jednak pomyślałem sobie, że można dodać coś więcej i postanowiłem uzupełnić wpis o wcześniejszy model, zwany potocznie Panoramique.

Na poszerzenie tematu zdecydowałem się głównie dlatego, że z okresu międzywojennego znane są przede wszystkim najbardziej pomnikowe samochody – wszelkie perły coachbuildingu, wyścigowe Bugatti, doładowane Bentleye, Cadillaki V16 albo choćby Citroëny Traction Avant, które, chociaż względnie popularne, były na pewno czymś wyjątkowym. Znacznie rzadziej pisze się o mniej sławnych konstrukcjach, zwłaszcza tych z wcześniejszej części epoki, które nieszczególnie potrafią poruszać nasze emocje. Jeśli do tego nie wiąże się z nimi żadna fascynująca historia w rodzaju pospiesznego zmniejszania masy bolidu przez ręczne zeskrobywanie lakieru z karoserii w noc przed wyścigiem, albo uduszenia sławnej tancerki przez jej jedwabny szal wkręcony w szprychy tylnego koła (dobre tematy na artykuły, już zapisane), to nie bardzo jest z czego wysmażyć nadający się do spożycia artykuł. Co innego, gdy taki pośledniejszy wehikuł ustawi się w szeregu z jemu podobnymi, albo wręcz przeciwnie, z kontrastującymi (zresztą pomysł na serię „KONFRONTACJE” wziął mi się między innymi z chęci przedstawiania od czasu do czasu również takich mniej pomnikowych modeli). Tym razem auta będą tylko dwa: jednej marki, zbliżonej klasy i koncepcji, napędzane podobnymi silnikami, ale wzbudzające reakcje o różnym poziomie entuzjazmu.

Ów różny poziom entuzjazmu to oczywiście kwestia upływu lat i wiążącej się z tym ewolucji stylistyki: mianowicie, dopiero gdzieś od zakończenia Wielkiego Kryzysu na rynku zaczęły pojawiać się samochody przyciągające oko. Oczywiście, już wcześniej zdarzały się wyjątki, głównie w postaci szytych na miarę, luksusowych zabudów najdroższych modeli (PRZYKŁAD1 PRZYKŁAD2), jednak dopiero przed połową lat 30-tych formy większości nadwozi, również popularnych, zyskały wizualną atrakcyjność – opływowe linie z płynnie poprowadzonymi błotnikami, pochylonymi z wiatrem szybami czołowymi i atrapami chłodnic, a czasem nawet ze zintegrowanymi reflektorami. Wcześniejsze – owszem, mogą nas czasem zainteresować, ale głównie jako ciekawostki przyrodnicze, i przede wszystkim wtedy, kiedy są wyjątkowym dla historii całej ludzkości Fordem T albo 300-konnym Mercedesem SSK. Nawet w tych wypadkach nie będą raczej stymulowały naszych marzeń, a co najwyżej przykują na chwilę wzrok na jakiejś wystawie („kozackie, idziemy dalej„). Pożądanie wzbudzają dopiero zdecydowanie późniejsze modele – począwszy właśnie od końca Wielkiego Kryzysu.

Przedstawiane dziś samochody, z których jeden jest bezpośrednim następcą drugiego, doskonale ilustrują ten przełom.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w MODELOLOGIA STOSOWANA Tagi: , ,

POMNIKI TRWALSZE NIŻ ZE SPIŻU: PRZYSZŁOŚĆ, KTÓRA NIGDY NIE NADESZŁA

„Kolorowa telewizja już dawno przestała Cię dziwić. Symfonii Bernsteina słuchasz na tranzystorowym sprzęcie stereo. Wyciągi bankowe drukuje Ci komputer. Do Hamburga latasz odrzutowcem. Do Paryża i Rzymu dzwonisz bez pomocy telefonistki, do kontrahentów – z telefonu samochodowego. W porannej gazecie czytasz wiadomości przekazane drogą satelitarną. Twój domek letniskowy stanął na działce w dwie godziny. Prąd w Twoim gniazdku powstaje w reakcji rozszczepienia jądra atomowego. W środku zimy jesz desery z prawdziwych truskawek…

DLACZEGO WIĘC KUPUJĄC SAMOCHÓD WCIĄŻ GODZISZ SIĘ NA ZGNIŁE KOMPROMISY…?

Tak brzmiały reklamy jednego z najbardziej awangardowych pojazdów w dziejach – zaprezentowanego w październiku 1967r. NSU Ro 80.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w POMNIKI TRWALSZE NIŻ ZE SPIŻU Tagi: , , ,

KONFRONTACJE: CZESKI FILM

„KONFRONTACJE: CZESKI FILM” – to brzmi trochę jak tytuł jakiegoś przeglądu kinematografii. Nie w tym jednak rzecz – „czeski film” mówi się w Polsce oczywiście wtedy, kiedy nie wiadomo, o co chodzi. A ja tym razem właśnie w ogóle nie kumam.

Nie kumam mianowicie, dlaczego nasi czcigodni Rodacy tak często nabijają się z Czechów i uważają ich za gorszych.

Czesi są podobno oportunistycznymi ateistami, którzy zawsze ustawiają się z wiatrem. No cóż, to fakt, że wiarę stracili już jakiś czas temu – lecz wcale nie za sprawą klimatu politycznego i propagandy, a nieprawdopodobnie okrutnych wojen wszczynanych i prowadzonych przez całe stulecia pod płaszczykiem religii głoszącej skądinąd miłość bliźniego. Choć sam jestem wierzący, to rozumiem, że można by się zrazić. Prawdą jest również, że buntów przeciwko obcej okupacji Czesi zorganizowali mniej niż my – tyle tylko, że oni pominęli przede wszystkim te nieudane. Po prostu, czekali na jakąś realną szansę – kiedy ta nadchodziła, zawsze ją rozpoznawali i nie wahali się: np. w czasie I wojny światowej walczyli na Zachodzie, podobnie jak Polacy, i w nagrodę od prezydenta Wilsona też dostali własne państwo. Na niezawisłość nie czekali ani dnia dłużej niż my, uniknęli natomiast tysięcy ofiar, całych dekad represji, wywłaszczeń i zsyłek, zdziesiątkowania elit intelektualnych i gospodarczych, zburzenia stolicy, szeregu innych miast i zabytków, no i zniszczenia mnóstwa pamiątek narodowych, w tym insygniów koronnych. W czasie II wojny światowej też mieli swój ruch oporu i swoich lotników w Royal Air Force. Niewolę niemiecką na radziecką zamienili w tym samym czasie co my, w tym samym też pozbyli się tej ostatniej. A Praską Wiosnę też w międzyczasie potrafili urządzić.

Najbardziej jednak zdumiewające jest dla mnie naśmiewanie się z czeskiej motoryzacji, utożsamianej z „kapelusznikami wożącymi kurę na masce”. No cóż, gdybyśmy to my zbudowali Detroit, wydali na świat Karla Benza, Enzo Ferriari’ego, Henry’ego Forda albo chociaż Aleca Issigonisa, mógłbym to jakoś zrozumieć (choć z zasady potępiam nabijanie się z kogokolwiek). Nic takiego nie miało jednak miejsca: nasz naród – co mówię z niewypowiedzianym bólem – na przestrzeni całych dziejów automobilizmu wdrożył do seryjnej produkcji całe dwa samodzielnie skonstruowane pojazdy osobowe, z czego jeden był co prawda niezły, ale nierozwojowy i horrendalnie drogi, bez szans na produkcję masową zarówno ze względów technologicznych, jak i ekonomicznych, a drugi, wymieniany w zachodnich publikacjach „Samochody Świata„, prowokował krytyczne uwagi co do ich rzetelności – bo nikt nie wierzył, że tamtym czasie gdziekolwiek na świecie taki wynalazek mógł mieć rację bytu.

Pomysł na dzisiejszy wpis polega na zebraniu w jednym miejscu pojazdów, których możemy Czechom zazdrościć. Takowych było w historii bez liku, tutaj wymienię więc tylko część z nich, żeby chociaż zasygnalizować temat. Co prawda spodziewam się, że Wy, Czytelnicy Automobilowni, jako ludzie o szerokiej wiedzy motoryzacyjnej, nie zwykliście naśmiewać się z czeskich samochodów, ale po pierwsze – jest szansa, że z tego tekstu dowiecie się o jakiejś ciekawej, czeskiej konstrukcji, a po drugie – być może będziecie mieli okazję pokazać go komuś dowcipkującemu o kurach na masce, żeby zrobiło mu się głupio. Bo zdecydowanie powinno.

Czytaj więcej ›

Share Button
Napisano w KONFRONTACJE Tagi: , , , , , , , , , ,