WPIS GOŚCINNY: TRIKI Z AMERYKI

Autorem dzisiejszego wpisu gościnnego jest Jakub, który w komentarzach często opowiada nam o dawnej technice, zwłaszcza amerykańskiej i przedwojennej. Tym razem przygotował dla nas cały artykuł na ten temat. serdecznie zapraszam!!

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi:

PRZEJAŻDŻKA PO GODZINACH: PERŁA PRL-U

Czy mieliście kiedyś uczucie niedowierzania własnym oczom? Ja owszem, i to dwukrotnie.

Każdorazowo chodziło o ujrzany przypadkowo samochód, który według mojej najlepszej wiedzy nie miał prawa istnieć. Oczywiście, w obu przypadkach to oczy miały rację, a wiedza wykazywała braki. Co zresztą potwierdza obowiązujący od ponad 500 lat naukowy paradygmat prymatu rzetelnej obserwacji nad dywagacjami teoretycznymi.

Na swoje usprawiedliwienie dodam, że obie sytuacje zdarzyły mi się w wieku mocno niedojrzałym, gdzieś na przełomie podstawówki i liceum. Za pierwszym razem, na południu Francji, chodziło o Mercedesa 190 z dwudrzwiowym nadwoziem bez dachu: egzystencja czegoś takiego była wykluczona, bo przecież wszystkie artykuły prasowe za podstawową wadę 190-tki uznawały występowanie tylko jednej wersji nadwoziowej (inaczej niż np. w konkurencyjnym BMW E30). Drugi raz miał natomiast miejsce pod moim własnym blokiem: pamiętam doskonale konkretne stanowisko parkingowe, na którym pewnej niedzieli zobaczyłem Poloneza bez tylnych drzwi. Halucynacja…? Czary…? Bo przecież chyba nie samoróbka…?

Wtedy, w epoce przedinternetowej, niełatwo było dotrzeć do pewnych informacji, nawet jeśli regularnie czytało się „Motor„. Dopiero gdy pojawił się Google, a ja zacząłem regularnie kupować czasopisma oldtimerowe, wiele rzeczy się rozjaśniło: dowiedziałem się na przykład, że cabriolety na bazie Mercedesa 190-tki jak najbardziej oficjalnie oferowała np. tuningowa firma ABC z Bonn, jeśli zaś chodzi o Polonezy bez drugiej pary drzwi… Niestety – tutaj do dziś istnieje wiele znaków zapytania.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , , ,

WPIS GOŚCINNY: KUŹNIA TALENTÓW

 

Dziś miała być przejażdżka autentyczną „perłą PRL’u”, ale jako że zbliża się czas urlopu, w czasie którego na blogu będą się pojawiały wpisy gościnne, wraz z Autorem jednego z nich – naszym wiernym Czytelnikiem Hurgotem Sztancy – ustaliliśmy co następuje.

Otóż, w dniu wczorajszym (9/6/2019) odbyło się Grand Prix Kanady Formuły 1. To impreza ważna dla polskich kibiców, bo 11 lat temu wygrał ją Polak, Robert Kubica – jak dotąd jedyny raz w swojej karierze. Ponieważ artykuł Hurgota – wytrawnego znawcy historii sportów motorowych – miał dotyczyć wyścigowego zespołu Saubera. Co również oznacza, że druga część tekstu o układach cylindrów pojawi się w bliżej nieokreślonym terminie w lipcu. A teraz oddaję już głos Hurgotowi.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , , , , , , , ,

DZIEDZICTWO INŻYNIERII: UKŁADY CYLINDRÓW, cz. I

Spalinowy silnik tłokowy to magiczny wynalazek. Jak każdy rodzaj silnika, zamienia on energię na pracę, ale potrafi przy tym rozpalać ludzkie emocje. Najprawdopodobniej istnieją na świecie ludzie pasjonujący się np. turbinami wodnymi, wiatrakami albo nawet silnikami elektrycznymi – ale na pewno stanowią wąski margines. Tymczasem spalinowy silnik tłokowy jeszcze całkiem niedawno fascynował ogromną część populacji, przynajmniej tej męskiej. Myślę, że jedną z głównych przyczyn – obok wielkiej praktyczności i uniwersalności tego rodzaju maszyny – jest różnorodność jej charakterów.

Weźmy taki silnik elektryczny. Istnieje całkiem sporo jego rodzajów – na prąd stały (obcowzbudny lub z magnesami trwałymi) i przemienny (jednofazowy, trójfazowy lub z zasilaniem dwustronnym) – jednak przeciętny użytkownik ma o tym bardzo blade lub wręcz żadne pojęcie, bo z jego perspektywy każdy z nich działa tak samo. Tymczasem silniki samochodów, mimo że zasadniczo służą temu samemu celowi, zdecydowanie się od siebie różnią. Pewnie – zawsze warczą, dymią, wymagają tankowania śmierdzącym i drogim (czytaj – wysoko opodatkowanym) paliwem, jednak w moim pokoleniu nawet kilkuletnie dzieci albo osoby kompletnie niezainteresowane motoryzacją doskonale wiedziały, że „Maluch” wydaje z siebie całkiem inny dźwięk niż Polonez, Syrena albo taksówkarski Mercedes, a co bardziej dociekliwi zwracali uwagę na różnice pomiędzy rykiem motorów Jelcza i Ziła. Popularnych marek pojazdów mechanicznych było wtedy zaledwie kilka, ale niemal każda z nich dawała się bezbłędnie rozpoznawać na słuch, i to nawet przedszkolakom – o ile się tym interesowali. A interesowało się wielu.

Charakter silnika objawia się na wiele sposobów: dolnozaworowy M-20, siedmiolitrowy big block V8 OHV, andrychowski diesel, motocyklowy dwusuw, hondowskie 1.6 VTEC i rzędowa szóstka BMW różnią się od siebie podobnie jak potrzeby i budżety ich użytkowników. Myślę, że to właśnie dlatego silniki tłokowe tak bardzo nas fascynują – bo mają niemalże ludzkie charaktery. Przy czym jednym z głównych czynników owego zróżnicowania jest liczba i układ cylindrów – i to o tym chciałem dziś opowiedzieć.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi:

PRZEJAŻDŻKA PO GODZINACH: CIASTO PÓŁFRANCUSKIE

Na początku muszę przeprosić, i to dwa razy.

Po pierwsze, za szare i mokre zdjęcia – sorry, taki mamy klimat. Tegoroczny maj w Małopolsce wygląda jak indyjska pora monsunowa, tyle że o dwadzieścia stopni zimniejsza. Tymczasem przejażdżki robić trzeba, jeśli nadarza się okazja – no bo kiedy, jak nie teraz…? Przynajmniej soli na drogach nie ma.

Drugie przeprosiny będą za monotematyczność, bo ostatnio zrobiło się tutaj bardzo francusko. Kiedyś, po kilku kolejnych wpisach o Niemczech, długo zmagałem się z łatką germanofila – mimo że to jedyna z automobilowych potęg, z której lubię zaledwie jedną markę samochodów. Ciekawe, czy teraz ktoś nazwie mnie frankofilem – a podstawy są mocne, bo po niniejszym wpisie tag „Francja” występuje na Automobilowni bezwzględnie najczęściej, bo 68 razy, podczas gdy USA 67, Niemcy 61 (byłoby znacznie mniej, gdyby nie wspomnienia własne), Włochy 53, W. Brytania 50, Japonia 34, a Polska 24. Oczywiście, sam staram się żonglować tematyką, jak mogę, jednak w kwestii przejażdżek jestem zdany na uprzejmość Właścicieli – dlatego obiecuję większą różnorodność we wpisach historycznych, a dzisiaj zapraszam na testowy artykuł o Peugeocie. Konkretnie – Peugeocie 309 z ostatniego rocznika produkcji (’93), w limitowanej serii Top Line z benzynowym silnikiem 1,4.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , ,