Ostatnio, idąc za namową Fabrykanta z Foto- i Motodinozy, przeczytałem „Zapiski z pobocza” Jamesa Maya. Tam, w rozdziale o Vectrze B (napisany w 1995r.), znalazłem takie zdanie: „kierownica wystawia czeki, których zawieszenie nie jest w stanie zrealizować„. Od razu pomyślałem o ostatniej PRZEJAŻDŻCE PO GODZINACH.

W ostatnią sobotę wraz z żoną po raz drugi odwiedziliśmy Mietka – kolekcjonera amerykańskich klasyków, który niedawno był uprzejmy udostępnić AMC AMX-a. Teraz przyszła kolej na kolejne z jego cacek – Lincolna Continentala Mk VI z 1980r., w designerskiej edycji sygnowanej przez Cartiera.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , ,

 

Ostatnimi czasy mało mieliśmy tu aut małych i tanich (z wyjątkiem przedwojennego Chevroleta, ale to małość i taniość w wydaniu amerykańskim, zupełnie różnym od naszego). Dawno nie było też Francji ani Epoki Mosiądzu. Wszystko to naprowadziło mnie na dzisiejszy temat: mikrosamochodziki marki Bédélia, produkowane od 1910r. w samym Paryżu.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: ,

Aż siedem ostatnich wpisów dotyczyło przejażdżek samochodami z najróżniejszych epok – to zdecydowany rekord w historii bloga. Lista kontaktów do kolejnych spotkań i testów bynajmniej się nie wyczerpała, ale nie samym przejażdżkami żyje człowiek, zwłaszcza że wakacje się skończyły, słońce zachodzi już szybciej, a i pogoda coraz częściej psuje plany. Najwyższy czas wrócić więc do innych kategorii – na przykład dokończyć kwestię układów cylindrów, która, jak dotąd, zajęła dwa artykuły (LINK1 LINK2). Na koniec zostały koncepcje najbardziej nietypowe.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi:

 

Każdy z nas miał w dzieciństwie swoje ulubione książki i książkowych bohaterów. Dzisiejsze dzieciaki zaczytują się w przygodach Harry’ego Pottera i Percy’ego Jacksona, w moich czasach były to zazwyczaj powieści Karola Maya, Juliusza Verne’a albo Alfreda Szklarskiego, opowiadające pseudo-realistyczne przygody wyidealizowanych postaci osadzone w zbanalizowanym do bólu świecie. Mimo swej naiwności historie te fascynowały i wychowywały całe pokolenia. Ja również zaliczyłem trochę takich żelaznych pozycji (przede wszystkim Verne’a), jednak nad wszelkie powieści przygodowe przedkładałem „Moje dwa i cztery kółka” – całkowicie autentyczne, samochodowe wspomnienia Witolda Rychtera.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , , , , ,

W epoce słusznie minionej największym marzeniem młodego człowieka było tzw. WŁASNE M.

PRL-owskie „M” miały swoje kody: dla jednej osoby (dziś powiedzielibyśmy „singla”, z tym że wtedy nie używano angielszczyzny) przeznaczone było M-1, czyli pokój z aneksem kuchennym. Dla pary bezdzietnej – M-2, to znaczy pokój z kuchnią. Dla takiej z jednym dzieckiem – M-3 (dwa pokoje z kuchnią), i tak dalej, do M-5 włącznie. Większych rozmiarów nie przewidywano, choć przecież wielodzietne rodziny były normą. Nie mówiąc o tym, że na własne M czekało się latami.

Potem ustrój się zmienił, a wraz z nim – priorytety młodych. W latach 90-tych moi rówieśnicy nadal marzyli o „własnym M”, z tym że dla nich bardziej od liczby pokoi liczyła się liczba cylindrów. Oczywiście, o jakieś prawdziwe M – z których najmniejsze nosiło numer 3 – było piekielnie trudno, więc większości musiały wystarczyć same napisy M-POWER. Wożących je E30-tek stało na moim osiedlu sporo.

Od tamtej pory minęło kolejne 20 lat. Polska poszła niesamowicie do przodu, a dodatkowo zyskaliśmy możliwość zarabiania za granicą. Skorzystał z tego między innymi jeden z naszych Czytelników, Aleksander, który od czterech lat pracuje w stolicy nowego polskiego województwa – województwa londyńskiego. Będąc entuzjastą automobilizmu bardzo ceni on logo M-POWER, z tym że ma przy tym szczęście posiadać egzemplarz prawdziwy, nie podrabiany. W dodatku należący do serii 6. Tak, Aleksander posiada własne M6 – a o takim luksusie w PRL nie mogły marzyć nawet największe i najlepiej ustosunkowane rodziny 😉

Nie żeby M6 było samochodem rodzinnym – ustawowych lokatorów dawnego M-4 może przewieźć wygodnie, ale na tym zdecydowanie koniec. Ciekawiej wygląda za to liczba cylindrów: jest ich tu bowiem aż dziesięć, z kolei turbosprężarek – zero. Zupełnie niedzisiejsza koncepcja.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , , ,