CI WSPANIALI MĘŻCZYŹNI: MAŁPA BY TAK POTRAFIŁA…!!

Dawno nie gryzmoliłem o sporcie, a jeszcze dawniej – o sporcie amerykańskim. Najwyższy więc czas.

W naszych stereotypach amerykańskie wyścigi to przede wszystkim Indianapolis 500, zaraz potem zbudowana wokół tej imprezy formuła IndyCar (która w latach 1996-2007 przeżywała rozłam na serie CART i Indy Racing League), a w następnej kolejności NASCAR.

Wszystkie te serie kojarzą się nieodłącznie z torami owalnymi (choć w istocie sprawa nie jest zupełnie jednoznaczna, bo w Ameryce istnieją również obiekty uliczne oraz drogowe, przypominające klasyczne tory Formuły 1). Europejskim fanom przysłowiowe jeżdżenie w kółko przez kilkaset okrążeń i skręcanie tylko w jedną strony jawi się jako śmiertelnie nudne oraz dziecinnie łatwe. My oczywiście wiemy, skąd wziął się taki format wyścigów i że wcale nie jest on łatwiejszy od jakiegokolwiek innego – wszak niejeden as Formuły 1 po emigracji do Kraju Nieograniczonych Możliwości poznał smak upokarzających porażek, jednak wielu kanapowych kibiców z lubością powtarza, że „NASCAR to żadne wyścigi, bo każda małpa tak potrafi„.

Dzisiejszy artykuł w pewnym sensie przyzna im rację, bo oto faktycznie, w kokpicie bolidu NASCAR gościła kiedyś małpa. A raz nawet udało się jej wygrać!!

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , ,

MODELOLOGIA STOSOWANA: SZKOCKI DIABEŁEK

 

W zeszłym roku dokładnie opisałem historię upadku koncernu BLMC (LINK1 LINK2), jednak przemysł motoryzacyjny Zjednoczonego Królestwa nie ograniczał się do tego jednego tworu. Największym lokalnym konkurentem chronicznie niedomagającego molocha był inny konglomerat – znacznie mniejszy i nie tak zbiurokratyzowany, ale również składający się z szeregu niezależnych wcześniej producentów aut i doświadczany przez podobne problemy, choć o mniejszym natężeniu. Zwał się on Rootes Group, narodził w 1913r. jako przedsiębiorstwo czysto handlowe, a w szczycie swojego rozwoju, który przypadł na lata 60-te, kontrolował ciężarowe marki Commer i Karrier oraz osobowe Hillman, Humber, Singer, Sunbeam i Talbot.

Tym razem nie będę opisywał całej historii grupy Rootes, a skoncentruje się na jednym z jej ciekawszych produktów, który w latach 1963-76 konkurował ze słynnym Mini, a w pewnej niewielkiej liczbie trafił nawet do Polski. Nazywał się… hmm, tutaj było aż dwanaście (!!) opcji: Hillman GT / Husky / Imp / Imp Californian, Commer Imp Van, Singer Chamois lub Sunbeam 900 / Californian / ChamoisImp / Sport / Stiletto. Najpopularniejsze odmiany nosiły oznaczenie Imp, co po angielsku oznacza rodzaj małego, złośliwego diabełka, podobnego do skandynawskiego trolla – dlatego tym właśnie słowem będę zbiorczo określał model.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , , ,

KONFRONTACJE: PLEBEJSKI LUKSUS

Ostatni artykuł miał opowiadać o zapomnianych samochodach popularnych, czyli w zasadzie nudnych (bo popularne nie-nudne rzadko bywają zapominane). Ponieważ jednak ostatecznie skoncentrowałem się tylko na jednym z nich i doszedłem do wniosku, że i o innych będzie się dało zrobić osobne wpisy, to zaległe KONFRONTACJE – te, które właśnie czytacie – mają temat w pewnym sensie przeciwny: luksusowe samochody plebejskich producentów.

Różne bywają kryteria zaliczania poszczególnych marek do grona bardziej lub mniej prestiżowych. Ja jestem zdania, że panujące wśród gawiedzi stereotypy mniej więcej odzwierciedlają faktyczny stan rzeczy z czasów, kiedy dane społeczeństwo uczyło się motoryzacji, to jest weszło na ten etap rozwoju gospodarczego, na którym większość obywateli może sobie pozwolić na zakup własnego auta. Ukształtowane wtedy opinie są potem powtarzane latami, bo ludowe mądrości z natury wykazują niezwykłą żywotność i odporność na wszelkie przemiany w otaczającym nas świecie. Tym razem nie będę się rozwodził nad tym, dlaczego np. logo Volkswagena uchodzi tu i ówdzie za szlachetniejsze od Peugeota albo Fiata, a wszelkie firmy dalekowschodnie jeszcze całkiem niedawno budziły wyłącznie „tanie” skojarzenia. Budziły to budziły, nie czas drążyć temat. Ważne jednak, że czasami wypuszczały na rynek coś zupełnie nie ze swej przydziałowej, niskiej półki.

Tradycyjnie przygotowałem po jednym samochodzie z każdego z głównych, automobilowych krajów, ale z różnych epok, tym razem włącznie z przedwojenną. Wszystko uszeregowane alfabetycznie, żeby nikogo nie faworyzować.

Oprócz opisów czeka na Was jeszcze ankieta – serdecznie zachęcam do głosowania.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

MAJSTERSZTYKI REKLAMY: JABŁKO CZY GRUSZKA?

„[narrator]: Oto Renault 14.

Renault 14 jest jak gruszka.

Z przodu – minimum przestrzeni dla poprzecznie umieszczonego silnika, z tyłu – maksimum przestrzeni dla komfortu (2x).

Renault 14– nowa koncepcja samochodu

[pies]: posmakujcie jej”

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: ,

PERŁY COACHBUILDINGU: NIKT NIE SPODZIEWAŁ SIĘ… HISZPAŃSKIEGO SUPERSAMOCHODU!!

„TADAAAAM !! NIKT NIE SPODZIEWAŁ SIĘ… HISZPAŃSKIEGO SUPERSAMOCHODU !!

Jego metoda to zaskoczenie i moc. Dwie metody: moc i zaskoczenie. I skuteczność. Trzy metody: moc, zaskoczenie, skuteczność i fanatyczne uwielbienie Szybkości. Cztery… Nie… Wśród jego metod… Wejdę jeszcze raz.

TADAAAAM !! NIKT NIE SPODZIEWAŁ SIĘ… HISZPAŃSKIEGO SUPERSAMOCHODU !! Wśród jego metod są moc, zaskoczenie, skuteczność, fanatyczne uwielbienie Szybkości i… piękne kreacje od coachbuilderów!!”.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: ,