CYNOWY JUBILEUSZ

 

Witam serdecznie w dziesiątą rocznicę istnienia bloga.

Zazwyczaj przed 1 sierpnia nie robię ceregieli, bo wolę tworzyć normalny kontent, z którym przy narzuconym sobie tempie i tak ledwie wyrabiam. Ale ufam, że na Cynowy Jubileusz wybaczycie mi wyjątek.

Automobilownia ruszyła 1 sierpnia 2014r. Tzn. strona faktycznie powstała odrobinę wcześniej, ale dopiero wtedy publicznie ogłosiłem nazwę i link. Natomiast od wiosny 2013 wrzucałem krótkie notki o historii motoryzacji na facebookowy fanpage klasycznie.eu, przemianowany potem na Automobilownia.pl – dzięki jego Twórcy, koledze Szczubarowi, który zaprosił mnie do współredagowania. Później inny Kolega, Kuba z autoArchiwum, namówił mnie na prywatną domenę, poza FB. Tak zaczęła się najbardziej niesamowita Przygoda mojego życia.

Od 2014r. ukazało się tu 808 wpisów – najpierw króciutkich, w stylu facebookowym, później dłuższych. 27 z nich napisali Goście: najaktywniejszymi spośród nich są Hurgot Sztancy (siedem tekstów własnych, jeden wspólny ze mną) oraz Fabrykant – autor blogów Fotodinoza i Motodinoza, który naprawdę nazywa się Marcin Andrzejewski i który uraczył nas aż dziesięcioma wpisami, a w międzyczasie został prawdziwym, i to nagradzanym pisarzem: dwie z jego znakomitych powieści kryminalnych, „Złoty Peugeot” i „Deluks„, są historiami samochodziarskimi, a dzięki jego zaufaniu i życzliwości mają na swych okładkach logo Automobilowni jako patrona medialnego.

Sam jestem osobą bardzo niemedialną – z niemedialną gębą, sepleniącą wymową i bez refleksu pozwalającego wymyślać cięte riposty (czasem udaje mi się to np. po tygodniu, a tak to nie działa). Prócz tego jestem introwertyczny, nielubiący tłumów. Dlatego nie potrafię przejść na popularniejsze dziś jutubowanie pozostając przy staroświeckim słowie pisanym. Co gorsza, również na tym polu brakuje mi podstawowej cnoty, tzn. zwięzłości: często wybieram jakiś mniejszy temat i próbuję zmieścić się np. w 2.500 słów, tymczasem cztery wieczory później mam znowu 3.200 albo 3.500 i poczucie, że wcale nie wszystko upchnąłem. A ileż razy jakiś komentarz na 150 słów wykłada sprawę lepiej od artykułu!!

Jeśli jesteśmy przy komentarzach: na Automobilowni mamy ich odrobinę ponad 33.333 (zależnie od momentu, w którym to czytacie), czyli 3.333 na każdy rok lub ponad 9 na każdy dzień. To najfajniejsza część blogowania – interakcje z Czytelnikami. Z wieloma stałymi Komentatorami zdążyłem się spotkać i zaprzyjaźnić, a wszystkie opinie ogromnie cenię. Jeśli ktoś komentuje, to znaczy że przeczytał i przemyślał – to największy komplement dla autora. Natomiast samo obcowanie i nawiązywanie relacji z ludźmi – według długoletnich badań socjologicznych – jest najważniejszym czynnikiem odczuwania szczęścia. Tak że to naprawdę dzięki Wam. Potwierdzone naukowo, bez fałszywej kurtuazji.

Gdyby nie Wasz odzew, nie poświęcałbym na gryzmolenie, lekko licząc, połowy etatu, czyli dwudziestu godzin tygodniowo (tylko przed klawiaturą, nie licząc lektur i spotkań). Nie poznałbym dziesiątków wspaniałych ludzi – w tym kilku prawdziwych tuzów automobilizmu, z którymi miałem zaszczyt przeprowadzić wywiady i rozmawiać prywatnie. Nie zostałbym sędzią i przewodnikiem publiczności na poważnym, międzynarodowym konkursie elegancji, rozegranym na samym Wzgórzu Wawelskim. Nie dostałbym od Wnuka Witolda Rychtera wielu pamiątek po jego Dziadku, nie trafiłbym na jedną listę startową Rajdu Żubrów z samym Sobiesławem Zasadą, nie występowałbym też wielokrotnie w – niestety już nieistniejącym – MotoRadio24.pl. Nie zostałbym medialnym patronem dwóch znakomitych powieści nagradzanego Autora. Nie oglądałbym wielu samochodowych rajdów i imprez jako uczestnik, a czasem techniczny pomocnik. Być może nie miałbym własnego youngtimera. A już na pewno nie doświadczyłbym automobilowej różnorodności w sposób tak żywy i pełny, jak może dać prawie dwieście przejażdżek za kierownicami samochodów z każdej epoki, kraju i segmentu – od najpopularniejszych do najbardziej egzotycznych, od wstydliwych po elitarne. Od powojennych niemieckich mikroautek po włoskie Gran Turismo, od radzieckich terenówek po tuningowane muscle-cars, od „pereł PRLu” po pseudo-autonomiczne EVs, od miejskich toczydełek z Indii po szoferskie limuzyny, od międzywojennych roadsterów po XXI-wieczne minivany i SUVy, od dwusuwów po wankle, od dieslowskich „ruchomych wydm” po supersportowce i od JDM-owych zabawek po bolidy torowe. Zdarzyła się nawet jedna zabytkowa ciężarówka – mimo że o ciężarówkach nic nie wiem i nie mam prawa jazdy innego niż B. To wszystko było i jest ogromną frajdą, wynagradzającą za tysiące wieczorów spędzonych przed ekranem i najróżniejszym źródłami, ale też ogromem nauki, która rozwija mnie w najróżniejszych kierunkach.

Niezmiernie Wam za to dziękuję. Szczubarowi i Kubie, którzy mnie w to wciągnęli. Dominikowi, który pomógł mi postawić stronę. Adzie, która zaprojektowała i wykonała logo. Adrianowi i Frankowi, którzy pomagają mi technicznie. Fabrykantowi, który pozostaje dla mnie największym blogerskim autorytetem i zaszczycił mnie statusem medialnego patrona swoich wspaniałych książek. Dziękuję wszystkim, którzy obdarzyli mnie swym cennym czasem, życzliwością i wielkim zaufaniem umawiając się – czasem wielokrotnie – na „przejażdżki po godzinach”. Oraz Wam, Czytelnikom – którzy wciąż tu przychodzicie i spędzacie swój czas motywując mnie do poświęcania mojego, którzy niestrudzenie poprawiacie moje błędy i niedoróbki, tłumaczycie inżynierskie zawiłości i ogólnie uczycie mnie bardzo wiele.

Dzięki Wam to wszystko ma sens. Dzięki Wam ten pięcioletni, sepleniący okularnik, któremu 40 lat temu mama kupowała kolorowanki z samochodami marek takich jak Hispano-Suiza, Isotta-Fraschini albo Ralf-Stetysz (tak, w szarych latach 80-tych w polskich sklepach dało się czasem znaleźć takie rarytasy), dziś, niedługo przed 45 urodzinami, codziennie przeżywa rzeczy, o których jeszcze w 2014r. nawet nie śnił.

Dziękuję też oczywiście mojej ukochanej Żonie – która bez słowa sprzeciwu (choć nie bez okazjonalnego, cichego westchnienia) znosi te moje pół etatu przy klawiaturze, plus po dwadzieścia kilka spotkań z samochodziarzami rocznie, a nierzadko dłuższe wyjazdy planowane w całości wokół spraw automobilowo-blogowych (a nierzadko nawet aktywnie pomaga). Niewielu pasjonatów-nawiedzeńców ma takie szczęście.

Muszę też powiedzieć, czego się nie udało: nie udało się nauczyć czegoś więcej z dziedziny IT, by mniej męczyć pomocnikówwolontariuszy, ani – choć miałem taki plan – zorganizować nowej oprawy wizualnej, która nie wyglądałaby jak z 2005r. (robiłem dwa podejścia, niestety bez sukcesu, ale będę próbował dalej). Ponadto znów nie udało się sklecić zwięzłego wpisu – bo planowałem maksymalnie 750 słów, a wyszło 1.028.

A to my w trójkę, z pucharem za wygranie klasy i drugie miejsce w generalce I Rajdu Gratów Bielskich: Kuba, który prowadzi autoArchiwum i osobiście doradził mi założenie Automobilowni, ja sam oraz Ania, która moją nieustanną zabawę cierpliwie znosi i aktywnie wspiera. Do zobaczenia w kolejnym wpisie!!

 

Jeśli podoba Ci się całokształt Automobilowni – możesz rozważyć postawienie mi symbolicznej kawy (bez wpływu na dostępność treści bloga, przeszłych i przyszłych – one są i zawsze będą całkowicie darmowe i całkowicie niekomercyjne)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

55 Comments on “CYNOWY JUBILEUSZ

  1. Dzięki Tobie zacząłem pisać – dziękuję!! Twoja kronikarska praca od wielu lat budzi mój podziw – tak trzymaj Szczepanie!!

  2. My również dziękujemy. Z niecierpliwością czeka się na każdy kolejny wpis na najlepszym blogu motoryzacyjnym (i nie tylko). Zawsze człowiek dowie się czegoś nowego i poszerzy swoje horyzonty. Sto lat!

      • Przepraszam, miała być „duża kawa” a nie „duża jawa”. To ta autokorekta.
        Szczepan za motocyklami nie przepada.

        Jeszcze raz gratuluję.

      • a za co to przepraszać, nikt by Jawą nie pogardził 🙂 a Szczepan na pewno, bo wątpię, żeby nie przepadał za jakimś pojazdem mechanicznym, który daje radość i wolność (a w tym wypadku nawet szybkość), po prostu to nie jego „bajka” i tyle 🙂

      • ale bez stresu! Java to też nazwa gatunku kawy, wszystko gra: https:// pl.wikipedia.org/wiki/Java_(kawa) (usinąć spację po // bo nie wiem czy można wklejac linka)

  3. Bardzo dziękuję Ci za tę tytaniczną pracę wykonaną przez ostatnie 10 lat!
    Dzięki niej dostałem namiary i znalazłem chęć, aby zrobić prawo jazdy na Forda Model T! 😉
    Nie mówiąc już o setkach godzin świetnej rozrywki przy czytaniu Twoich tekstów i nabytej wiedzy – mimo, że nie uważam się za człowieka o skromnej wiedzy motoryzacyjnej, gdyby nie Ty, raczej nigdy bym się nie dowiedział choćby o Bedelii.

    Sto lat i niech żyje! 🙂

  4. Najlepsze życzenia z okazji pięknego, okrągłego Jubileuszu. Tworzony przez Ciebie blog jest unikalnym miejscem w internecie – wyróżnia się solidną merytoryczną treścią w tematach motoryzacyjnych i nie tylko, ale też wielkim poziomem kultury – sto lat !

  5. Zaczynałem czytać automobilownię będąc w liceum i nie mając żadnego auta, ani nawet PJ. Wtedy odliczałem dni, kiedy to pojawi się nowy wpis i czytałem w drodze do szkoły. Dzisiaj mam żonę, mieszkam na swoim i odliczam dni, kiedy to pojawi się nowy wpis i czytam przy porannej kawie w pracy 🙂
    A oprawy nie ma sensu zmieniać, bo jest bardzo czytelna i estetyczna. Bez sensu tworzyć coś na siłę, skoro poprzednie działa dobrze.
    I błagam nie przenoś się na YT. Niewiele rzeczy mnie bardziej denerwuje niż to, że odchodzi się od słowa pisanego w dzisiejszych czasach. 10 lat temu człowiek miał litanię stron i blogów, na które można było wejść i poczytać coś ponad clickbaitowe artykuły. Dzisiaj można je policzyć na palcach jednej ręki, wszyscy przenoszą się na YT i TT, a co gorsza pisane archiwa też są zamykane albo zamykane za paywallem.

    • dokładnie, popieram zdanie Miśka. Jak coś działa dobrze, proszę nie zmieniaj…

      • Takiego miejsca brakowało mi w internecie. Praktycznie codziennie sprawdzam czy coś nowego jest. Powodzenia!

  6. Wyoada jedynie podziękować i życzyć kolejnych lat życia pasją 🙂

  7. Zawsze zaglądam tu z przyjemnością. W odróżnieniu od rozmaitych około-motoryzacyjnych person na youtube, automobilownia jest – rzadką już dziś – ostoją ciekawych artykułów, które czyta się jak dobrą książkę. Bez kontrowersyjnych opinii nastawionych wyłącznie na klikalność, a jakże dalekich od rzetelności. Życzę kolejnych lat sukcesu i ciągłej weny! 🙂

    • Dziękujemy !!!
      P.S. Przydałby się drukowany zbiór twoich tekstów!!!

      • Czas na książkę?
        Ja chętnie kupię jedną w ciemno. Nie znając tytułu i treści. Może historia motoryzacji Irańskiej?

    • Ja również codziennie zaglądam na automobilownie. Czesto czytam jeden artykuł na wiele razy, bo tak mi się dobrze czyta. Od około dwóch lat czytam na biezaco wszystkie artykuły, a jak nie ma nic nowego to chętnie zaglądam do starych 🙂 Ta forma pisana bardzo mi odpowiada, dużo bardziej od filmów.

  8. ooo to ja mogę powiedzieć, że z kolei 1 sierpnia, tyle, że 15 lat temu ożeniłem się z Żonką (Żonka to Żonka, nawet kolega ma Ją tak zapisaną w telefonie, przez co raz miał pewne problemy z dziewczyną hehe) 😉 także mamy coś wspólnego 😉

    a Twój blog jest wspaniały wyjątkowy i unikatowy, szczególnie w dzisiejszych czasach, także ja bym nic nie zmieniał, wyglądu też! a artykuły i tak są zwykle za krótkie, gdyż po prostu są bardzo ciekawe i szkoda jak się kończą, także nie powstrzymuj się Szczepanie, nie piszesz nam tu przecież jakiś nudnych opisów przyrody na kilka stron 😉
    pamiętaj, lepsze jest wrogiem dobrego!
    a także: istnieje cienka granica, po której łatwo „przedobrzyć” 😉
    myślę, że każdy tu uwielbia to miejsce za to, że niby zawsze jest tak samo, ale to „tak samo” oznacza najwyższą jakość, czyli niesamowicie opowiedzianą historię, czasem zupełnie nieznaną, a innym razem znaną aż za dobrze, a mimo to i tak się czegoś nowego człowiek dowie 🙂
    Myślę, że Toyota mogła by Ci przyznać znak najwyższej jakości! (gdyby tylko takowe przyznawała) gdyż robisz porządną „Japońską” robotę – skromnie, a SOLIDNIE! i ja to bardzo szanuję

  9. Szanowny autorze, napisałeś kilka słów, które zapewne traktujesz jako wady.. że tak bezczelnie zacytuję:
    „Sam jestem osobą bardzo niemedialną”
    „Prócz tego jestem introwertyczny, nielubiący tłumów.”
    A to tak naprawdę są ogromne zalety, szczególnie w dzisiejszych czasach.

    Słodzić i dziękować nie będę, bo inni robią to znacznie lepiej – ja jedynie uważam Automobilownię za JEDYNĄ znaną obecnie stronę w polskim internecie, która prezentuje najwyższy poziom merytoryczny, językowy i historyczno-popularnonaukowy (że to tak określę). Wiele innych stron spełnia co najwyżej dwa w/w kryteria, a przeważająca większość – żadnego.

    Natomiast tak sobie pomyślałem, że taki kawał dobrej roboty zasługuje na docenienie w bardziej przyziemny sposób. Nie wiem jak się zarabia w Internecie, nie znam się na tym w ogóle – ale czy na przykład zebranie wszystkich artykułów Automobilowni i wydanie ich w formie e-booka nie byłoby dobrym pomysłem? Coś jak robi Złomnik czasami? Ja chętnie bym taki produkt zakupił.

    Ale niezależnie od wszystkiego – po prostu dziękuję za te 10 lat doskonałej roboty, pod każdym względem. Jest Pan legendą, Panie Szczepanie. Nie będę pisał per „Ty”, bo zwyczajnie nie wypada 🙂

  10. Gratulacje. Sto lat blogowania o motoryzacji! 🙂 Bardzo lubię czytać Pana felietony. Świetne są artykuły z ciekawostkami historyczno-motoryzacyjnymi czy testy i bezpośrednie wrażenia z jazdy zabytkowymi autami. Pozdrawiam.

  11. Wpis przeczytałem rano, jak nie było jeszcze żadnego komentarza, ale sytuacja nie pozwalała mi zostawić śladu.
    Cóż rzec – życzę co najmniej srebrnego jubileuszu, oby Ci się nie znudziło i obyś nie poszedł w ślady niejakiego Złomnika. Zyskowność nie jest dla Ciebie na szczęście priorytetem, no ale każdy orze jak może.
    Chwała niebiosom, że nie poszedłeś w stronę YT. Jak ja to mówię – z powodu braku czasu obecnie na moją uwagę zasługują filmy wyłącznie od 7/10 w górę a i to nie wszystkie. Przestałbym śledzić Twoje dokonania, jak i innych przed Tobą.
    W oprawie nic nie zmieniaj. Jest dobrze w przeciwieństwie do przeładowanych grafiką witryn, gdzie nic nie można znaleźć.
    Ja może i za często się nie udzielam, ale czytam z uwagą każdy wpis.

  12. Ależ mnie zaskoczyłeś, że to już 10 lat. U mnie prywatnie zmieniło się wszystko, ale regularna lektura artykułu na Automobilowni jest niezmienna.
    Gratuluję wytrwałości w tym co robisz i dziękuję za to co robisz. Ten blog wyróżnia się bardzo pozytywnie w polskim Internecie. Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze.
    P.S. Oprawa graficzna jest dla mnie w porządku. Starodawnie to wyglądają niektóre witryny z USA., stylistyka Windows 95 to chyba ich inspiracja.

  13. Szczepanie, nie mam w swoim słowniku słów, które wystarczająco oddadzą moją wdzięczność i radość z tego, że trafiłem na Twój blog/stronę. Zacząłem nieco później niż w 2014 roku, jednak przeczytałem wszystkie wpisy. Do tej pory kilka czeka na lekturę, ale z lekturą w tym miejscu jest jak ze spotkaniem z przyjacielem w kawiarni – bez pośpiechu, z filiżanką dobrej kawy lub szklaneczką burbona. Błagam – nie skracaj swoich wpisów. Te wszystkie smaczki, detale, nawiązania, to jest coś, co niezmiennie powoduje, że czytam z wypiekami na twarzy. Ba! Twój wpis o historii Mercedesa do dziś jest moim orężem, kiedy ktoś w towarzystwie stwierdza, że „teraz te Mercedesy kiepskie, bo jak robili Beczkę, to prawie zbankrutowali”. Jak i przedmówcy, cieszę się, że jest jeszcze zakątek internetu, w którym nie ma filmów, za to jest mnóstwo ciekawego, poprawnego językowo i stylistycznie tekstu. To, co robisz, godne jest najwyższego uznania. Ja będę tu wracał zawsze, mam nadzieję że również mój syn (obecnie 10-letni) znajdzie coś dla siebie. Cieszę się, że Ania wspiera Cię w codziennych zmaganiach – pani Aniu, wdzięczny jestem! I zapewne nie tylko ja. Stworzyłeś unikalny, jedyny w swoim rodzaju zakątek, który odwiedzam z przyjemnością. Dużo zdrowia i pasji do pisania/automobilizmu!

  14. Gratuluję Panie Szczepanie!
    Jak dla mnie jesteś najwspanialszym redaktorem internetowym wszechczasów. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, sukcesów i kolejnych szczęśliwych lat pisania artykułów o historii motoryzacji na Automobilownii. 😉

  15. Bardzo dziękuję za ciekawe wpisy. Napewno jest to mój ulubiony blog, na który niecierpliwością czekam.

  16. Ja po prostu chciałem podziękować, za regularną porcję lektury, za udostępnienie platformy moim wypocinom, za okazję poznania świetnych ludzi i ich niemniej świetnych maszyn. I za jedną z ostatnich enklaw klasycznych postaw i wartości.
    Dziękuję i gratuluję! 100 lat!

  17. Szczepan nie zmieniaj nic! Takiego wartościowego słowa pisanego w necie ze świecą szukać, a interfejs jest w sam raz. Pomyślności, szerokości!

    • co tam ze świecą, nawet z reflektorem nie znajdziesz 🙂

  18. Gratulacje, Szczepanie! Aż ciężko mi uwierzyć, że to już 10 lat minęło bo czytam Cię niemal od samego początku, jeszcze z czasów krótkich wpisów na FB. Każdy Twój wpis czytam w dniu premiery przy dużym kubku kawy lub herbaty, jest to dla mnie zawsze miły moment tygodnia. Twoje artykuły nie tylko pozwalają mi nabrać więcej wiedzy dotyczącej motoryzacji, ale również historii danej epoki, mentalności, i kultury ówczesnej populacji. Są one prawdziwą podróżą w czasie i czyta się je jak dobrą książkę. Moje propozycje na przyszłość? Żadnych, nic nie zmieniaj i kontynuuj swoje dzieło tak długo jak starczy Ci chęci.

  19. Ciezko cos oryginalnego wymyslic bo przedmowcy napisali juz chyba wszystko.Jestem pelen szacunku dla Ciebie i Twojej Malzonki za poswiecony czas dla nas -czytelnikow.ciesze sie ze napotkalem te strone.Czytam wszystko -ale rzadko komentuje bo nie mam wystarczajacej wiedzy.Nastepnych 10lat zycze !

  20. Gratuluję, ale też przede wszystkim dziękuję za te wszystkie lata Automobilowni! Już od ładnych paru lat jest to dla mnie najważniejsze źródło wiedzy o motoryzacji ze względu na różnorodność, rzetelność i obiektywizm i wcale mi nie przeszkadza długość tekstów, wręcz przeciwnie.🙂 Dobrze, że w naszym polskim skrawku internetu jest ktoś, kto potrafi faktycznie dać z siebie 100% zamiast przysłowiowych 30 i w dodatku bez zbędnych uprzedzeń względem poszczególnych marek czy krajów pochodzenia – ogromna to rzadkość i cnota godna podziwu. Pozostaje mi jedynie życzyć kolejnych owocnych 10 lat blogowania, jak z 10 zrobi się 20 czy 30 to też źle nie będzie.😉 No i jak najmniej zmian: nie widzę potrzeby poprawiania perfekcji z szatą graficzną na czele – to jest jedna z największych zalet tego bloga: jest tradycyjna, a dzięki temu przejrzysta i przyjazna zarówno użytkownikowi jak i komputerowi.
    Nawiasem mówiąc dla mnie 1 sierpnia 2014 to też ważna data – pierwszy zlot zaliczony własnym autem. Co prawda jeszcze nie za kierownicą, bo nie miałem prawka, prowadził ojciec, ale coś się zaczęło. 10 lat i dalej latam już samodzielnie tym samym maluchem na zloty.

  21. W zasadzie podpisuje się pod praktycznie wszystkim tym co napisali Przedmówcy, ale pewne rzeczy warto powtórzyć, a zrobię to odpowiadając na dwa pytania/stwierdzenia z artykułu.

    ,,Nie potrafię przejść na popularniejsze dziś jutubowanie pozostając przy staroświeckim słowie pisanym”
    I chwała Ci za to. Filmy też bywają fajne, ale oglądam je tylko dlatego, że dobrego słowa pisanego w sieci (i nie tylko) jest jak na lekarstwo. Często czytam znane mi już artykuły z Automobilowni po kilku miesiącach przerwy i dalej uważam to za lepszą treść niż jakikolwiek film z YouTube.

    ,,Ileż razy jakiś komentarz na 150 słów wykłada sprawę lepiej od artykułu”
    Dokładnie ZERO. Komentarze czasem wspaniale poszerzają sprawę, ale nawet cała ich litania NIGDY nie wykłada jej lepiej niż profesjonalnie przygotowany artykuł. No a tu są tylko takie.

    ,,Próbuję zmieścić się np. w 2.500 słów, tymczasem cztery wieczory później mam znowu 3.200 albo 3.500 i poczucie, że wcale nie wszystko upchnąłem”
    Bo z pewnością tak właśnie jest. Znając Twoje podejście risercz masz tak dogłębny, że nie możesz wszystkiego zmieścić, ale to tylko tak Ci się wydaje. My spokojnie tą większą ilość przetrawimy niczym najlepszą kolację w małej knajpce na włoskiej prowincji.

    Bardzo dziękuję za wszystko. Cieszę się też, że udało nam się poznać osobiście. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś zobaczymy.

  22. Gratuluje i dziekuje za dekade pieknych historii.Wieczory spedzone na Twoim blogu skutecznie odganiaja warsztatowa rutyne i inspiruja do dzialania.
    Pozdrawiam

  23. Miły Szczepanie,

    Wszystkiego najlepszego z okazji okrągłej rocznicy. Twój blog jest moim ulubionym z tych o tematyce motoryzacyjnej. Cieszy mnie, że Twoje artykuły nie są zlepkiem kilku powtarzających się zdań, a zawsze są bardzo ciekawe, pouczające, napisane piękną polszczyzną i bardzo ciekawe. Bardzo cenię „rys historyczny”, który bardzo często się pojawia, czy Twoje wspomnienia z dzieciństwa (tak jak te właśnie o kolorowankach), czy z młodości.
    Myślę, że zdecydowana większość z nas przychodzi tutaj nie po to, aby zwracać uwagę na szatę graficzną, ale właśnie żeby obcować z dobrym słowem pisanym. Twój blog jest bardzo przejrzysty i łatwy w nawigowaniu, nie zmieniaj tego przynajmniej przez kolejne dziesięć lat. Z punktu widzenia czytelnika, zmiany wyglądu strony zwykle drażnią.
    Życzę Tobie i Twojej Żonie wszystkiego co najlepsze.
    A dla mnie nie ma nic lepszego, niż czytanie Twoich artykułów na iPadzie w wannie. Ten komentarz też piszę w wannie i z tejże wanny pozdrawiam.

  24. Chciałem napisać, że „niczego nowego nie napiszę…”, ale nawet te słowa już padły.
    W każdym razie dołączam się do podziękowań, bo jest za co.
    Nie uważam, żeby teksty były zbyt rozwlekłe; dopóki nie ma w nich dygresji jak u Prousta, wszystko jest w porządku. Zwłaszcza w czasach tldr, kiedy to artykuły czy wpisy są coraz krótsze a życie toczy się coraz szybciej i szybciej.
    Mało tego – sądzę, że masz bardzo dobre pióro; zwięzłość Sztaudyngera nie zawsze jest odpowiednia, nigdy nie przeszkadzał mi styl Automobilowni, wręcz przeciwnie.
    A co do staroświeckiego wyglądu: jest taka strona berkshirehathaway.com; strona firmy Warrena Buffeta. Do dziś wygląda jak tworzona w 1995. A holding należy do największych tego typu na świecie i ma się dobrze. Tak samo Automobilownia jest przejrzysta, wygodna i jej „staroświeckość” nawet ciekawie wpisuje się w ramy poruszanej tematyki.
    Na koniec życzę kolejnych dziesięciu, ba, co tam dziesięciu! Pięćdziesięciu lat temu blogowi!

  25. Ja powiem tak :
    Szczepanie , poziomem merytorycznym wpisów , rzetelnością i poziomem etyki dziennikarskiej bijesz na głowę czasopismo „Automobilista”
    Dlatego Automobilownię czytam regularnie z wielką przyjemnością.

  26. Wspaniała jest to rocznica, gratulacje Szczepan i wielkie podziękowania dla Ciebie i za twoją pracę.
    Właśnie automobilownia pomaga czasem w dyskusjach w towarzystwie zainteresowanym motoryzacyjnie, pokazać, że nic nie jest oczywiste i jak wspaniała jest historia motoryzacji, jak przeplata się z polityką, historią osobowości czy całych społeczności.
    Życzę kolejnych równie prężnych minimum 10 lat i jeszcze więcej przejażdżek poszerzających horyzonty twoje jak nasze, czytelników.

  27. Szanowny Szczepanie.
    Po pierwsze, to my dziękujemy! Automobilownia naszą największą radością.
    Świetne pióro, rewelacyjne wyczucie dynamiki tekstu, jesteś prawdopodobnie najlepszym w Polsce dziennikarzem-eseistą piszącym o motoryzacji. Dzięki Twej erudycji mamy piękne nawiązania do kultury i cywilizacji ogólnej, dzięki znajomości ekonomii – artykuły gospodarcze. Z racji Twojej znajomości języków – cały świat w relacji z pierwszej ręki. Czegoś takiego nie ma nigdzie indziej na świecie, nawet w redakcjach mających na pokładzie pięćdziesięciu dziennikarzy.
    To dla mnie zaszczyt, że Automobilownia jest patronem moich książek.
    Szerokiej drogi Automobilownio. Pędź i nad poziomy wylatuj! Sto lat!

  28. Wszystkiego najlepszego Szczepanie w ten cynowy jubileusz. Automobilownia jest dla nas samochodziarzy wyjątkowym miejscem w Internecie. Tutaj nie ma miejsca na jakieś, zbędne kłótnie i przegadywanki. Jest wyłącznie pasja do samochodów i motoryzacji ogólnie pojmowanej. Dzięki temu udało Ci się stworzyć miejsce spotkań automaniaków jedyne w swoim rodzaju. Miejsce, gdzie można życzliwie wymienić poglądy i obserwacje i podyskutować, z naprawdę ciekawymi ludźmi, o tym co nas wszystkich jednakowo interesuje. Bez żadnej, zbędnej napinki czy rywalizacji. Tutaj spotykają się ludzie żądni motoryzacyjnej wiedzy ale chcący ją dzielić z innymi. I tak niech pozostanie, bo to najlepsze i najfajniejsze co może być. A najfajniejsze tutaj jest to, że jest zupełnie inaczej niż obecnie w innych miejscach w Internecie. Tutaj, nieważne czy masz 126p, czy Ferrari, czy może dopiero planujesz zakup swojego samochodu. Tutaj wszystkich łączy rzecz wspólna. Pasja.
    A layoutu nie zmieniaj. Im prościej tym lepiej. I pasuje do profilu i charakteru strony.
    Pozdrawiam wszystkich, czytaczy, współkomentatorów i oczywiście autorów.
    Sto i więcej lat i milionowych wpisów.
    Marcin

  29. Gratuluję pasji i umiejętności dzielenia się nią z innymi. Życzę 100 przejażdżek po godzinach unikalnymi pojazdami.

  30. Gratulacje i najlepsze życzenia z okazji jubileuszu, który tylko teoretycznie jest „cynowy”, bo gdy się wspomnianą cynę lekko podrapie, to okazuje się, że pod spodem jest najczystsze złoto:)
    PS. Zestawienie górskich plenerów i odkrytego Mercedesa na zdjęciu nr 1 absolutnie rządzi;)

  31. Twoje artykuły są tak dopracowane że lepiej się nie da. A i panu Fabrykantowi dzękuję za świetne książki. Jak miło, że istnieją jeszcze tacy pasjonaci.

  32. Szczepan, przede wszystkim zbyt skromny! Automobilownia to jedno z najcenniejszych źródeł (o ile nie najcenniejsze) wiedzy o motoryzacji. Żyj nam 100lat i tyle pisz!

  33. Jako że przebywałem na wakacjach to , piszę dopiero teraz.
    Po tylu koncernach przede mną ciężko już coś nowego napisać. Jedynie napiszę że nie mogę się doczekać każdego kolejnego wpisu. A najbardziej mi się podobają te wstępy z rysem historycznym i wprowadzającym w klimat danej epoki. Mistrzostwo świata.
    Twoje przemyślenia też zawsze w punkt. Już kilka razy czytałem znajomym np . fragment który opisuje „charakter ruskich” który zamieściłeś zaraz po ataku na Ukrainę.
    Także trzymam kciuki za to żeby ci się dalej chciało pisać.

    • też uwielbiam wstępy z rysem historycznym i kulturowym, zarówno tu, jak i u Fabrykanta – to jest mistrzostwo!

  34. Przeogromna wdzięczność za istnienie Automobilowni.

  35. Jak zawsze świetny, wręcz poruszający wpis!
    Dziękuje Szczepanie za Automobilownie, ale przede wszystkim za wspaniałą przyjaźń 🙂 i wspólną Wielką Wycieczkę! A wszystko zaczęło się właśnie od Twojego bloga:)
    Internet jest jednak wspaniałym medium.

    Poziom Automobilowni jest światowy. Tak trzymaj!

  36. Czytam Automobilownię (i efektywnie polecam) od 5 lat. Moim zdaniem jeden z najlepszych blogów motoryzacyjnych (i najlepszy pod kątem stylu pisania) z jakimi miałem do czynienia.
    Życzę, żeby natchnienia i tematów starczyło na kolejne 100 lat! :⁠-⁠)
    P.S. Mogę użyczyć Jaguara XF do przejażdżki po godzinach.

  37. Jeżeli chodzi o Automobilownie to jest to najlepsza rzecz jaką zawdzięczam Złomnikowi 😀 Właśnie z jego zestawienia motoblogow wylądowałem tutaj. Ach, jak ja na początku konsumowalem tutejsze treści. Jakiś czas temu już przeczytałem chyba wszystko więc teraz tylko z niecierpliwością czekam na wpisy. Nieodzowna jest zwłaszcza oprawa historyczno-obyczajowa lecz i wiele spraw technicznych również się nauczyłem. Życzę aby tylko coraz lepiej się prowadziło bloga 🙂

  38. Kapelusz z głowy za poziom merytoryczny – i tyle!
    Błagam – żadnych zmian w wyglądzie. Jest czysto, przejrzyście i tak powinno zostać.
    Życzę kolejnych rocznic („diamentowe gody Automobilowni” brzmi nieźle)

  39. Wytrwałości, kolejnych tematów i zdrowia życzę. Komentarzy byłoby więcej ale jakoś nie lubię tego formatu. Nie chodzi o wpisywanie maila,tylko jakoś ten system „nieporęczny”.

  40. Wielki szacun Chłopie za Twoje zacięcie, wytrwałość i niezawodność w dostarczaniu treści.
    O wartości Twoich przemyśleń, bardzo zdrowym spojrzeniu na otaczającą nas – coraz bardziej nienormalną – „nową normalność”, jak i fantastycznie interesujących wnioskach, nie wspomnę, bo to dla nas wszystkich oczywistość i po to do Ciebie wracamy.
    Pięknie nam ubarwiłeś te ostatnie 10 lat, a teraz – liczymy na kolejne 🙂
    Uściski dla Ani, gratulacje dla Ciebie i podziękowania dla wszystkich „współsprawców” tego dzieła.