TA, CO SIĘ LUBI POWTARZAĆ: Zamach w Sarajewie

Dziś mija 99 lat od zamachu ma austro-węgierskiego następcę tronu, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żonę Zofię w Sarajewie, który stał się pretekstem do rozpoczęcia I wojny światowej. Był to jeden z pierwszych zamachów dokonanych na pasażerach automobilu.

 

Fakt użycia niedoskonałego jeszcze wynalazku samochodu był dość istotny – wg niektórych relacji oddanie śmiertelnego strzału ułatwił zamachowcowi błąd szofera, który skręciwszy w złą uliczkę dłuższy czas stał bez ruchu, walcząc ze zgrzytającym wstecznym biegiem. Gdyby nie to, to kto wie – być może zamach by się nie udał.

Legenda głosi też, że samochód – 32-konny tourer marki Gräf & Stift z 1910r. – służył jeszcze potem kilku kolejnym właścicielom, z których większość albo straciła w nim życie, albo też popełniła samobójstwa. Jednak chyba nie ma w tym wiele prawdy, bo pojazd, należący w 1914r. do niejakiego hrabiego Harracha, szybko trafił do Muzeum Wojskowego w Wiedniu – jego licznik wskazuje zaledwie 300 kilometrów przebiegu i nic nie wskazuje na to, by miał kiedykolwiek być cofany. Na prawej burcie karoserii, za tylnymi drzwiami, widać doskonale otwór wlotowy po kuli, a na tapicerce –  wyblakłe plamy pierwszej krwi przelanej w I wojnie światowej.