VENI, VIDI – Taksówki na Capri

Wyspa Capri jest znana z wielu rzeczy: z położenia i ukształtowania wybrzeża zapewniającego niezrównane widoki, Błękitnej Groty w której morska woda przybiera zupełnie bajkowy kolor, willi rzymskich cesarzy, którzy już przed dwudziestoma wiekami zauważyli wyjątkowość tego miejsca, powodzenia wśród dzisiejszych celebrytów, których można tam często zobaczyć (wśród nich znajduje się m. in. były już prezes Ferrari, Luca di Montezemolo) oraz adekwatnego do tego poziomu cen.

Z punktu widzenia automobilisty Capri niemalże nie istnieje na mapie – poruszanie się po wyspie samochodem jest prawie niemożliwe z uwagi na całkowity brak parkingów i wyjątkowo ciasne drogi (niewielkie busy kursujące po wyspie w czasie wymijania często ocierają się jednocześnie prawymi lusterkami o ściany i lewymi o siebie nawzajem, bo szerokość drogi mało gdzie pozwala zachować choćby centymetr odstępu). Do tego dochodzi wielkość wyspy, którą można bezproblemowo przejść piechotą bez zatrzymania. A żeby zupełnie zniechęcić samochodziarzy, ruch zamiejscowych pojazdów kołowych jest dozwolony wyłącznie zimą. Jednak mimo to, z miejscem tym wiąże się pewna motoryzacyjna ciekawostka – tamtejsze taksówki.

Nieco dziwne wydaje się już samo istnienie takiej instytucji jak taksówka na wyspie, gdzie istnieje tylko jedna, ultrawąska i kręta droga kołowa, w dowolne miejsce można się dostać piechotą w czasie poniżej godziny, a ponadto działa sensowna komunikacja autobusowa. Wydawałoby się, że na Capri osoba bez poważnych ograniczeń sprawności ruchowej nie ma żadnego powodu by wsiadać do taksówki. A jednak jest inaczej – używane przez tamtejszych taksówkarzy pojazdy są bowiem jedyne w swoim rodzaju: Są to niefabryczne, przedłużane cabriolety z 7 miejscami i rozpiętym nad pasażerami rodzajem przeciwsłonecznej osłony z tkaniny.

Gdy byłem na Capri po raz pierwszy, w 2001r., widziałem tam jedynie białe taksówki na bazie Fiata Marei. Nie były one dla mnie niespodzianką, bo niedługo wcześniej pisał o nich "Motor", który wówczas czytałem regularnie. Za drugą moją wizytą, tydzień temu, zaobserwowałem już kilka innych maszyn – choć wymęczone już egzemplarze Marei dalej pełnią służbę, równie często widać Nissany Serena, jeden raz spotkałem też Zafirę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFoto: Praca własna

Generalnie taksówki z otwartymi nadwoziami to bardzo rzadkie zjawisko w skali świata – nawet przed I wojną światową najczęściej używanym w tym charakterze typem karoserii było coupé de ville, czyli kierowca na zewnątrz, niczym woźnica w karecie, ale pasażerowie pod dachem. W późniejszym okresie sztywny dach, a także dwie pary drzwi, stały się powszechnym standardem, najczęściej wymaganym przepisami. Ale nie na Capri.

Gdy wędrowaliśmy sobie z żoną po wyspie, nie spodziewałem się spotkać żadnych innych moto-ciekawostek poza przedstawionymi na powyższych zdjęciach (tak naprawde, to Nissan i Opel były już niespodziewane).

 

WTEM!!

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFoto: Praca własna

Tym razem zrobiłem mini-rozeznanie: To Fiat 1800, rocznik 1960. Ostatni taki pozostający w ruchu, choć drzewiej było ich oczywiście więcej. W użyciu były i inne modele Fiata, w tym niektóre do całkiem niedawna: zielono-żółta 1500-tka jeździła przykładowo do 2002r. (aż dziwne, że nie spotkałem jej za pierwszym razem, tam naprawdę jest tylko jedna, krótka droga i ciężko się ukryć), a jeszcze starsza, czerwona 1400-tka również dotrwała mniej więcej do przełomu wieków. Swoją drogą to ciekawe – upolowany przeze mnie egzemplarz ma 6-cylindrowy silnik benzynowy, który jeżdżąc całe życie po placu manewrowym, jakim jest jedyna droga na wyspie (trójki praktycznie wrzucić się nie da), musi spalać sporo, a ceny kursów, o dziwo, wcale nie są wygórowane: zawierają się pomiędzy 15-20€, a choć odległości na wyspie są naprawdę małe, to czasy przejazdu długie, bo tłok niemożebny, a każde wymijanie to dramat w kilku aktach. Wystarczy spojrzeć na ostatnie zdjęcie 1800-tki, to od tyłu – to jedno z szerszych miejsc ma wyspie, przy wyjeździe z małego portu (spróbujmy wyobrazić sobie wymijanie dwóch autobusów, a tutaj akurat jest naprawdę dość szeroko).

To naprawdę ciekawe uczucie spotkać JEDYNY zachowany egzemplarz 54-letniego samochodu nie w muzeum czy na zlocie, ale podczas codziennej, ciężkiej pracy – to auto należy do floty Cooperativa Taxi Capri i jeździ wraz z Nissanami i Mareami, na tych samych zasadach i za te same ceny. W naszych korporacjach taksówkowych dostałby pewnie bana z powodu wieku, ale widocznie na Capri słabiej znają się na prestiżu, elegancji i ekologii niż w Krakowie albo Warszawie.

Poniżej prezentuję zdjęcia dwóch innych taksówek z Capri, które wygrzebałem w sieci z darmową licencją. Ta pierwsza pochodzi z wystawy taksówkarskiej w Paryżu sprzed paru lat, tę drugą zrobiono w naturze, w 1998r. (w tle widać nawet Mareę).

2933973211_d012543ce3_bFoto: CeDem  Licencja CC

         Capri_TaxiFoto: Flominator Licencja GNU

Jeśli kiedyś będziecie na Capri, to warto dać ową względnie umiarkowaną cenę by przejechać się jedynym w swoim rodzaju cabrioletem na taksówce, zwłaszcza, że można wsiąść w 6 osób i wtedy kurs wychodzi niemal tak samo jak bilety autobusowe. Ja akurat miałem transport zorganizowany, ale trochę tego żałowałem. Nawet gdyby nie udało się złapać wiśniowego Ostatniego Mohikanina, to nawet zwykła, biała Marea mogłaby być wspaniałą atrakcją. Bo jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, nawet i ona w dzisiejszym świecie staje się pomału Ostatnim Mohikaninem.

Foto tytułowe: Gil Licencja CC

Share Button
Napisano w VENI, VIDI Tagi: , , ,
6 comments on “VENI, VIDI – Taksówki na Capri
  1. Artur napisał(a):

    Z tymi odległościami na Capri to nie do końca tak jest. Na wyspie są dwie miejscowości, Capri i Anacapri, oddalone od siebie o jakieś 8 km. I na pewno nie da się przejść tej trasy w godzinę po krętych i, jakby nie patrzeć górzystych drogach. Próbowałem dwa razy 🙂 Jako nastolatekbyłem bliżej, niż w tym roku, ale i tak odpuściłem na plaży po drugiej stronie wyspy. A szerokość dróg nie jest też taka, jak w okolicach portu, do którego się zawij az Sorrento itp. W głębi wyspy są całkiem normalnej szerokości drogi. Kilkakrotnie łapaliśmy tam autpstop i ludzie nie mieli problemów z mijaniem się 🙂

    Co do taksówek, faktyczie są cudowne! (ze współczesnych mnie najbardziej urzekają sereny, bo jeździłem nią parę lat) 

    Pozdrowienia!

  2. Leniwiec Gniewomir napisał(a):

    Szczepan, błagam.

    WZIĄĆ.

    Bez Ś.

    Błagam, naprawdę.

    • SzK napisał(a):

      Przepraszam, ale nie widzę, gdzie takiego byka strzeliłem, Crtl-F nie znajduje…? Jeżeli z ogóle, to przez czysty przypadek, za co bardzo przepraszam.

      • hurgot sztancy napisał(a):

        stawiam, że pomylił z "wsiąść"

      • Leniwiec Gniewomir napisał(a):

        Masz rację! Przepraszam nastraszliwiej. Zmęczenie i chroniczny brak snu skutkuje tańcem liter przed oczami.

        Przepraszam raz jeszcze i idę wstydzić się pod biurkiem.

  3. Delsat napisał(a):

    takie taksówki tworzą klimat miejsca…szkoda, że w Polsce jeżdżą stare Mercedesy