SILVA RERUM: FILMOWE ZAPYCHADŁO, cz. I

Zgodnie z tym, co pisałem jakiś czas temu, z uwagi na rozpoczęcie długofalowego programu edukacyjnego nie jestem w stanie przygotowywać standardowych wpisów na czas urlopów. Ponieważ jednocześnie chcę unikać dłuższych przerw w publikacjach (bo po pierwsze, życie jest na to za krótkie, a po drugie nie chcę, żebyście zapomnieli o Automobilowni), postanowiłem przygotować miks filmów z YT. Na razie nikt nie podrzucił mi żadnych sugestii, więc treść wyselekcjonowałem sam. Zachęcam jednak wszystkich do przysyłania swoich propozycji na przyszłość, bo wielu z Was na pewno zna klipy godne rozpropagowania. Wszelkie podpowiedzi będą mile widziane – nie tylko przeze mnie, ale przede wszystkim przez całą społeczność Automobilowniaków.

A teraz zapraszam już na samo mięso.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi:

PRZEJAŻDŻKA PO GODZINACH: TECHNIKA MOCNOPROUDOVÁ

 

Marka Tesla była mi znana od dzieciństwa.

Jak to możliwe? A normalnie – mój ś. p. Dziadek posiadał czechosłowacki telewizor Tesla-Lotos. Czarno-biały, w drewnianej obudowie i pracujący na lampach elektronowych, a przez to włączający się dobre pięć minut. Nieraz złościłem się o to, bo uciekały mi początki jakiejś bajki albo Pankracego.

Kiedy podrosłem, przeczytałem o postaci Nikoli Tesli i byłem przekonany, że to jego imię nosiły czechosłowackie zakłady elektrotechniczne. Dopiero w czasach internetowych dowiedziałem się, że tamta Tesla nie była niczyim nazwiskiem, tylko skrótem od Technika Slaboproudová. Co być może pasuje do urządzeń AGD, ale na pewno nie do amerykańskiego samochodu, sprzedawanego dziś pod marką Tesla. On jest jak najbardziej proudový, ale na pewno nie slabý. To nie pudełkowata Kia Soul, gadżeciarski Fiat 500e, drobnomieszczański e-Golf ani podtatusiały Nissan Leaf. Producent lansuje się wręcz na pełnoprawnego członka klubu premium. To już nie jest technika slabo-, a zdecydowanie mocnoproudová.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , ,

POMNIKI TRWALSZE NIŻ ZE SPIŻU: POCZĄTEK KOŃCA AMERYKAŃSKIEGO MARZENIA

 

Która z wielkich postaci z historii automobilizmu najbardziej kojarzy się Wam z legendą American Dream?

Myślę, że większość odpowiedziałaby – Henry Ford, syn rolników z Michigan, który swą własną pracą, inwencją i przedsiębiorczością doszedł do pozycji drugiego najbogatszego człowieka świata, a przez wynalazek produkcji masowej na zawsze zrewolucjonizował całą światową gospodarkę. To oczywiście prawda, tyle tylko, że tę osobę często postrzegano negatywnie: będąc chorobliwym despotą Ford nie cieszył się sympatią otoczenia, a praca z nim nie należała do przyjemności. Podobnie z twórcą potęgi General Motors, Alfredem Sloanem: mimo że charakterologicznie odmienny od arcyrywala (bo akcentujący kolegialne podejmowanie decyzji i rozbudowywanie biurokratycznych struktur wewnątrz firmy) uosabiał on stereotyp bezwzględnego krwiopijcy z Wall Street czy XIX-wiecznej Łodzi. Całkiem odmiennie prezentowała się natomiast postać założyciela trzeciego koncernu z Detroit – Waltera Chryslera.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , ,

C’EST LA VIE: SREBRNE CYTRYNY

Samochód ze zdjęcia tytułowego jest zepsuty. Nie powinno nas to dziwić – wszak chodzi o pochodzący z lat 70-tych produkt koncernu British Leyland. „Kto wciąż kupuje krajowe samochody, jest sam sobie winnypisała wtedy brytyjska prasa.

Samochód ze zdjęcia tytułowego jest też żółty. Prawie jak cytryna. A Anglosasi cytrynami – po ichniemu lemons – nazywają produkty, które od samej nowości psują się co chwilę, ku wściekłości użytkowników.

Panuje powszechne przekonanie, że dzisiejsze koncerny bezwzględnie wykorzystują swoją potężną siłę przetargową, w tym przewagę informacyjną, jaką posiadają nad klientem, systematycznie obniżając jakość produktów dla zwiększenia swoich zysków. „Dzisiaj, panie, już takich nie robią” – to jedno z najbardziej wyświechtanych zdań na temat dawnych samochodów.

Tym razem nie chcę jednak opowiadać o czasach dzisiejszych, a właśnie o tych dawnych, które z lubością wspominamy. Z grubsza rzecz biorąc – o czasach Volva 2xx, Mercedesa W123 i Golfa I. Przy czym – od razu dementuję – nie będę rozwodził się nad tematem korozji, bo to wyjaśnialiśmy sobie już dziesiątki razy: w latach 70-tych karoserie większości samochodów brązowiały po pierwszej zimie, po piątej bywały już dziurawe, a dwunastej nierzadko wcale nie dożywały. Mowa będzie głównie o tytułowych lemons – pojazdach, które sprawiały problemy mechaniczne od samego wyjazdu z salonu. A przede wszystkim – o skali tych problemów.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , , , , , , , ,

TA, CO SIĘ LUBI POWTARZAĆ: DO GÓRY KOŁAMI

 

Jak powszechnie wiadomo, Australijczycy chodzą do góry nogami – dlatego też tamtejsi ludzie odwrotnie trzymają aparaty fotograficzne, czego skutek widzicie powyżej 😉

A tak poważnie, to mieszkanie na południowej półkuli niesie z sobą ciekawe konsekwencje. Przykładowo, kiedy byłem mały, mieszkaliśmy w zatęchłej kamienicy z oknami od północy, gdzie panował wieczny półmrok. Rodzice, bezskutecznie czekając na przydział spółdzielczego mieszkania, w kółko powtarzali – żeby tylko wychodziło na południe, albo chociaż na wschód czy zachód. Tymczasem tata – z wykształcenia nauczyciel geografii – nieraz pokazywał mi globus oświetlony latarką i tłumaczył, skąd bierze się dzień, noc, pory roku i strefy klimatyczne. Za którymś razem, obserwując jak po obracającej się kuli przesuwa się plama światła, dokonałem wielkiego odkrycia – że Australijczycy muszą się cieszyć, jeśli dostaną mieszkanie z oknami od północy!! Tata zaraz wybuchł śmiechem mówiąc, że w Australii mieszkania się raczej nie „dostaje”, tylko kupuje, ale jak najbardziej potwierdził słuszność mojego rozumowania.

Na nowe mieszkanie przyszło poczekać do 1990r.: po tzw. zmianie systemu spółdzielnia napisała, że lokal – owszem, znalazłby się, ale pod warunkiem wykupu za normalną cenę rynkową. Ani chybi – doczekaliśmy się w Polsce Australii, szkoda tylko, że nikt nie zwrócił tzw. wkładu do spółdzielni, który moi dziadkowie wpłacili byli dokładnie 20 lat wcześniej, po ukończeniu przez mamę szkoły podstawowej. Ale chociaż tyle, że okna wreszcie mieliśmy od południa i wschodu, a słońce nadal świeciło po naszemu, nie po australijsku.

Czytaj więcej ›

Share Button
Tagi: , ,