(NIE)RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA: ZA FAJERĄ

 

W ostatnim wpisie z serii o komputerowych grach pisałem, że gracze uwielbiają wcielać się w superbohaterów – bo o superbohaterstwie marzy każdy, a wychodzi, jak wychodzi. Dziś natomiast chciałem napisać o grze, która przenosi nas w świat pozbawiony blichtru i splendoru: w szarą codzienność kierowców ciężarówek.

O kierowaniu ciężarówką marzy mało kto. To znaczy przejechać się kawałek chciałoby pewnie wielu, ale codzienna harówka za fajerą nie jest zwykle rolą, w której rodzice widzieliby swoje dzieci. Smutne to trochę, że te zawody, od których naprawdę zależy nasz codzienny byt, znajdują tak mało poważania. Jak zwykle, działa tu niepokonane prawo podaży i popytu, czyli fakt, że – przynajmniej w powszechnym odbiorze – zawodowym kierowcą zostać stosunkowo łatwo. Zapatrywanie na łatwość i trudność zmienia się oczywiście, gdy mówimy o realnym wykonywaniu pracy, ze zmienianiem koła załadowanej naczepy w ulewnym deszczu, pasjonującymi weekendami na betonowych parkingach bez prysznica i wizytami w domu raz na miesiąc. Dlatego, wbrew pozorom, gra o ciężarówkach ma sens – bo pozwala poczuć wszystko, co w tej robocie fajne i o czym wielu z nas rzeczywiście marzy, bez związanych z tą pracą uciążliwości.

Czy jazda ciężarówką może pasjonować w równym stopniu jak wyścig Formuły 1? Jeśli dzieje się na ekranie komputera, to jak najbardziej. Udowadnia to od wielu lat czeskie studio SCS Software.

***

Symulacje ciężarówek SCS Software pisze od prawie 20 lat, bo już pomiędzy 2002-11r. tworzyło serię “18 Wheels of Steel“, złożoną z aż ośmiu części i rozgrywającą się w Stanach Zjednoczonych, okazjonalnie rozszerzanych o przygraniczne tereny Kanady i Meksyku, a w dwóch ostatnich częściach, z podtytułem Extreme Trucker, również o kilka egzotycznych lokacji. Poza tym w 2007r. wyszła gra “Bus Driver“, w 2008-mym – “Euro Truck Simulator“, a dwa lata później – jej klony “German Truck Simulator” i “UK Truck Simulator“.

Nowa epoka rozpoczęła się w 2012r., kiedy ukazał się najpierw “Scania Truck Driving Simulator“, a kilka miesięcy później – wykorzystujący ten sam engineEuro Truck Simulator 2“.

Taka tematyka, według wszelkiego prawdopodobieństwa, powinna być mocno niszowa, tymczasem “ETS2” – bo to o nim chciałem dziś opowiedzieć – funkcjonuje na rynku już dziesiąty rok. Wciąż wydawane są nowe DLC, a liczba sprzedanych kopii przekroczyła 9 milionów!! A przecież chodzi o grę, w której nikt do nikogo nie strzela, nie podbija świata, nie posiada magicznych mocy, nie ratuje ludzkości przed kosmitami i ogólnie z nikim nie rywalizuje, nad nikim nie dominuje, a tylko wytrwale nawija na koła szarą wstęgę asfaltu (a czasem też innych nawierzchni).

ETS2” symuluje jazdę ciężarówką. Teoretycznie dodaje do tego “prowadzenie firmy transportowej”, ale ten aspekt ogranicza się do kupowania kolejnych pojazdów, garaży i zatrudniania kierowców – którzy jeżdżą podobnie jak gracz, ale w sposób “autonomiczny”, nie zajmując nas w najmniejszym stopniu i generując dodatkowe, “darmowe” dochody. W istocie więc wszystko sprowadza się do samodzielnej jazdy.

 

Tajemnica sukcesu “ETS2” zasadza się na uniwersalności: w ciągu prawie dekady na rynku gra doczekała się niezliczonej liczby rozszerzeń, często bezpłatnych (kolejne licencjonowane modele ciężarówek, poprawione dźwięki silników nagrywane z natury przy współpracy producentów pojazdów, usprawnienia fizyki, zachowania pojazdów AI, itp.), ale też płatnych (przede wszystkim rozszerzenia mapy). Poza tym cały czas powstają setki dodatków fanowskich, czasami znakomitej jakości. Ale o dodatkach później.

ETS2” zawiera typowe elementy gier komputerowych, jak np. tworzenie i rozwój postaci. Wybieramy sobie wizerunek, miasto-siedzibę firmy i zaczynamy z niczym, to znaczy musimy nająć się jako etatowy kierowca. Pierwsze zlecenia dostajemy w obrębie macierzystego miasta, co działa jak tutorial – pozwala oswoić się z kierowaniem, załadunkami, itp. Potem jeździmy coraz dalej, a po odłożeniu pieniędzy na garaż i własną ciężarówkę możemy się usamodzielnić. Chyba że zechcemy zaciągnąć kredyt – wtedy pójdzie szybciej, ale trzeba będzie spłacać raty.

Za dobrze wykonane kursy, oprócz forsy, dostajemy punkty doświadczenia odblokowujące kolejne poziomy i otwierające dostęp do zleceń długodystansowych, ładunków o wysokiej wartości albo delikatnych, dostaw ekspresowych, sześciu certyfikatów ADR (na różne rodzaje ładunków niebezpiecznych), wreszcie zdolności ekojazdy (niższe zużycie paliwa). Każdy kolejny poziom oznacza ciekawszą grę i wyższe wynagrodzenia.

 

Pieniądze możemy wydawać na garaże w innych miastach, kolejne ciężarówki dla pracowników, albo lepszą dla siebie. A wybór jest ogromny: do dyspozycji mamy salony Mercedesa, Renault, Volva, Scanii, MANa, DAFa i Iveco, z wieloma modelami aktualizowanymi w kolejnych wersjach gry i mocno konfigurowalnymi.

W pojazdach możemy zamieniać podwozia (od 4×2 do 8×4, z opcjonalnymi osiami skrętnymi i unoszonymi), wielkość kabiny (w grze – sprawa kosmetyczna), silniki, skrzynie biegów, wnętrza dla ruchu prawo- i lewostronnego (w dwóch standardach wyposażenia), opony z różnymi ratingami i dodawać niezliczoną ilość ozdób: felg, spoilerów, pałąków, dodatkowych lamp (działających), wisiorków zewnętrznych i wewnętrznych, itp. Wiele akcesoriów oferują fanowskie mody – fantazja ich twórców nie zna granic.

 

Dostępne silniki – zależnie od marki – osiągają moce 320-750 KM, przekładnie mają 6-16 biegów z różnymi przełożeniami głównymi, z retarderem lub bez. Istnieją też hydrokinetyczne skrzynie Allison, działające na dużym poślizgu. Różne kombinacje silnika, skrzyni i podwozia dają różne możliwości wożenia ładunków ciężkich, manewrowania lub pokonywania przeszkód terenowych: inny sprzęt sprawdza się w dostarczaniu kwiatów ciętych (1 tona netto) z Eindhoven do Rotterdamu, a inny – w trasie z Norwegii do Turcji, w wywożeniu węgla z dna odkrywkowej kopalni, transportowaniu śmigieł elektrowni wiatrowych albo 72-tonowych lokomotyw.

 

Oprócz ciągników można kupować naczepy. Nie jest to konieczne, bo standardowe zlecenia polegają na holowaniu naczepy klienta, ale możemy też wyspecjalizować się w konkretnych ładunkach i wozić je własnym sprzętem. Możliwości są spore – włącznie z naczepami podwójnymi, skandynawskimi B-double albo fińskimi HCT (które tworzą zestawy do 104 ton dopuszczalnej masy całkowitej i 34 metrów długości, na łącznie 26 kołach). Poniżej widać tylko część oferty.

 

Wypasiony Actros w warsztacie. Niestety, do serwisu nie jeździmy na przeglądy ani nie usuwamy konkretnych awarii, tylko “procenty uszkodzeń” (tak, w oponach również). To jedna z większych wad gry. Na osłodę pozostają wspomniane ozdoby i szerokie możliwości malowania auta – na dowolnie wybrane kolory, w różne schematy firmowe lub narodowe (czasem dostępne jako DLC albo fanowskie dodatki). Pojazdem możemy się pochwalić online, na specjalnym portalu użytkowników World Of Trucks (gdzie można też wykonywać różne zlecenia “społecznościowe” – ale nie pytajcie mnie o szczegóły, bo zapalonym graczem to ja byłem, ale w epoce Amigi, kiedy słowo “multiplayer” oznaczało zaproszenie do domu kolegi i wspólną grę na podzielonym ekranie).

 

Wszystkie wskaźniki działają, nawigacja też, a jedna z aktualizacji wprowadziła bardzo realistyczne, “newtonowskie” zachowanie luźno wiszących przedmiotów w czasie przyspieszania, hamowania, skręcania, jazdy po wybojach, itp. Tylko dlatego zainstalowałem sobie kryształową kulkę i proporczyki z gwiazdkami.

 

Realizm rozgrywki jest ogromny. Wywoływane klawiszami funkcje to między innymi włączanie “zapłonu”, rozrusznik, hamulec ręczny, silnikowy i retarder (stopniowany), światła pozycyjne, mijania, drogowe, dodatkowe reflektory dachowe, kierunkowskazy, światła awaryjne, pomarańczowe koguty na dachu, sygnał świetlny i dźwiękowy, wycieraczki z trzema trybami pracy, tempomat, unoszenie osi i blokada mechanizmu różnicowego (o ile nasz pojazd ma wszystkie te gadżety). Poza tym w kabinie możemy dowolnie przestawiać fotel (co wpływa na widoczność kokpitu i drogi), oraz lusterka, których mamy całą baterię.

Po kabinie da się dowolnie rozglądać (najlepiej za pomocą myszy, chociaż możemy to dowolnie mapować). To nie tylko bajer – bez ruszania głową nie zaparkujemy ani nie wyjedziemy bezpiecznie z podporządkowanej. Jak w życiu.

 

Wszystkie lusterka działają i dają się przestawiać. Tutaj naprawdę można nauczyć się manewrować zestawem.

 

Mamy też działające radio: do odpowiedniego folderu na dysku możemy wrzucić własne playlisty mp3 (również w formie skrótów, co by nie dublować plików), a także streamować internetowe stacje radiowe “z ciężarówki”, bez przełączania okien. Jadąc przez Polskę możemy więc słuchać RMFu albo Złotych Przebojów, za granicą – np. czeskiego Country Radia, albo co tam kto sobie znajdzie. Lista stacji – z wszystkich występujących w grze krajów – jest stale aktualizowana. To naprawdę robi klimat.

 

Realizm wzmaga symulacja wielu szczegółów: np. pneumatycznego hamulca, który po wielokrotnym użyciu traci ciśnienie i blokuje się (dlatego warto korzystać z hamulca silnikowego i retardera), bramek na autostradach, odpraw granicznych poza strefą Schengen, albo ciekawego – czyli nie zawsze przewidywalnego – zachowania innych pojazdów. AI robi czasem coś głupiego, ale też pomaga w manewrach, gdy włączymy migacz, rezygnuje z pierwszeństwa, kiedy wysuniemy dziób z podporządkowanej, albo reaguje na mruganie długimi, kiedy akurat blokuje nam wyjazd.

O tankowaniu i różnych cenach paliw w różnych krajach nie muszę chyba wspominać (pojemność baku to jeden z parametrów podwozia – zazwyczaj im mniej osi, tym większy zbiornik)

 

Jest oczywiście policja w formie fotoradarów i radiowozów, które pojawiają się znikąd i wlepiają mandaty – np. za szybkość, jazdę pod prąd albo niemanie świateł (cytat). ITD autorzy gry niestety – a może stety? – nie zaimplementowali.

I tak przechodzimy do kwestii prawnych. W “ETS 2” mamy oczywiście limity prędkości (wyświetlane na nawigacji), ale też przepisowy czas jazdy – choć uregulowany nieporównanie prościej i liberalniej niż w realnym świecie, bo na każde 11 godzin jazdy (bez żadnych pauz) przypada 9 godzin odpoczynku. To mało realistyczne, lecz chyba konieczne ze względu na skalę mapy i upływu czasu (1:19 na obszarach niezabudowanych kontynentu, 1:16 na wyspach i 1:4 w miastach, na terenach firm i stacjach benzynowych). Przy takim tempie gry – odpowiadającym 35-45 rzeczywistym minutom na jeden wirtualny dzień – właściwie odwzorowane pauzy musiałyby następować co chwilę. Z tego samego powodu rzadko występują stacje benzynowe i parkingi – gdybyśmy chcieli je mieć w normalnych odstępach, na mapie musiałyby stać jedna przy drugiej, tymczasem autorom chodziło o to, byśmy musieli odrobinę pogłówkować przy planowaniu kursów.

Doskonale wyglądają opady deszczu o różnej intensywności… 

 

wschody i zachody słońca

 

…czy też efekt nocy i reflektorów rozcinających ciemności, ze świetnie oddaną różnicą między światłami krótkimi i długimi.

 

Brakuje niestety pór roku, choć na Dalekiej Północy zdarzają się białe drogi. Oraz białe noce – bo czas wschodu i zachodu słońca odwzorowano dla najdłuższego dnia na danej długości i szerokości geograficznej (są też oczywiście strefy czasowe). Pory roku można doinstalować w formie modów, tzn. jesiennych czy zimowych pakietów graficznych, ale krążą pogłoski, że SCS Software zamierza je wreszcie jakoś zaimplementować. Znając ambicje studia i jego zaangażowanie w rozwój gry jest to jak najbardziej realne.

 

Wspominałem o realistycznej jeździe. Nie mamy niestety porządnego odwzorowania stanu auta i planów serwisowych, nie istnieje też kwestia temperatury silnika. Mamy natomiast odczuwalne krzywe momentu obrotowego i realistyczną pracę skrzyń biegów – automat działa jak automat, reagując na wciskanie gazu, kickdown, wzniesienia itp. (pięknie też słychać i czuć poślizg konwertera). To rzadka rzecz w grach. Wyraźnie odczuwa się różną masę zestawów, z rozróżnieniem na ciągnik i naczepę – chodzi nie tylko o podjazdy i zjazdy, ale też drogę hamowania albo stabilność na zakrętach i większych wybojach (zdarzają się drogi dziurawe albo szutrowe – na placach budowy, w kopalniach, albo pomiędzy miastami Islandii czy Rosji). Musimy też pamiętać o gabarytach, martwej strefie przed maską, itp. 40-tonowy zestaw to nie auto sportowe – kto pomyli “ETS2” z “Forza Horizon“, srodze się rozczaruje.

Znakomicie oddano manewrowanie. Ponieważ to tylko gra, zawsze możemy przełączyć kamerę na zewnętrzną, ale ciekawiej cofa się na lusterka – przy odrobinie wprawy jest to możliwe z centymetrową dokładnością. Cofnąć musimy ciągnikiem, by zapiąć naczepę, a potem, przy dostawie, zaparkować ją na wyznaczonym miejscu. Lusterka przydają się nie tylko w manewrach: jak w życiu, ciężarówką czasem niełatwo zmieścić się w tzw. kompaktowym rondzie czy autostradowym ślimaku, skręcić w wąską przecznicę albo wyminąć podobny zestaw na alpejskiej serpentynie.

Kto boi się manewrów, może wybrać opcję 3 i zrezygnować z dodatkowych punktów doświadczenia. Ambitni będą jednak woleli podstawienie ładunku w łatwe miejsce (nie wymagające cofania), albo w jakiś trudno dostępny zakamarek, gdzie trzeba skręcać tyłem (za odpowiednią premią). Tymczasem siedziby odbiorców bywają bardzo ciasne, a niektóre naczepy – podwójne…

 

Cofanie zestawem na lusterka, w siedzibie znanej firmy kurierskiej

 

Model uszkodzeń – niestety nie odwzorowany graficznie, a jedynie podający “procenty” – jest dość miłosierny, jeśli chodzi o zadrapania i wypadki, z tym że każde zadraśnięcie ciągnika trzeba naprawić za pieniądze, a w przypadku naczepy potrącają nam z wynagrodzenia i punktów doświadczenia (nie ma dodatkowej odpowiedzialności za uszkodzenie ładunku). W mocno rozbitym pojeździe zaświeca się check engine i silnik gaśnie, a w skrajnym przypadku musimy wezwać pomoc drogową, która odholowuje nas do najbliższego serwisu i wystawia rachunek. Holowanie trwa długo, ale naprawy, tudzież załadunki i rozładunki, odbywają się natychmiastowo (tu należy się minus).

To jest wjazd do jednego ze zleceniodawców. Polecam taki skręt z wąskiej ulicy, z podwójną naczepą, a w środku jeszcze parkowanie tyłem.

 

Wspominana już kopalnia odkrywkowa. Wyjazd stąd, na luźnej nawierzchni i z 25 tonami ładunku, też może być ciekawy (czasem bez blokady dyferencjału się nie obejdzie!!).

 

…Dobry!! Ja po te pomidory do Dortmundu!!

 

A ten cement luzem to gdzie wam postawić…?!?!

 

Większość czasu spędzamy jednak na autostradach. W “ETS2” nie są one tak nudne jak w życiu, bo zostały przeskalowane 1:19, więc jazda na tempomacie nie trwa całymi godzinami. Występują też urozmaicenia – losowe wypadki, roboty drogowe, blokady policyjne, itp., zmuszające do objazdów i czasem uniemożliwiające dotrzymanie terminu. To nie wina gracza, ale cóż – prawdziwy kierowca też nie zawsze zdąży, choćby wyszedł ze skóry.

Jeśli rozgrywka zbytnio nas frustruje, możemy skorzystać z licznych ustawień. To zaleta “ETS2“, bo nie każdy, kto chce się rozerwać przed monitorem, musi być fanatykiem realizmu – dlatego autorzy pozwolili wyłączać policji, symulację zmęczenia (bez niej możemy jeździć non-stop), ogranicznik prędkości (normalnie ustawiony na 90 km/h), opady deszczu, losowe zdarzenia drogowe, symulację ciśnienia w hamulcach, a nawet regulować siłę hamowania i stabilność naczepy. W tych ostatnich przypadkach da się ustawić wręcz sportowe własności jezdne, z tym że gra nie pokazuje, która pozycja choć z grubsza odpowiada realizmowi. Forumowicze mówią, że “prawie przy najtrudniejszym końcu skali”, ale “prawie” robi wielką różnicę – a bardzo chciałbym myśleć, że maksymalnie zbliżam się do pełnej wierności.

Inne ustawienia automatycznie przekręcają kamerę po włączeniu migacza i skręceniu kierownicy (by nie sięgać każdorazowo po mysz), albo realistycznie symulują zużycie paliwa zależnie od stylu jazdy. Tu znowu mamy problem wynikający ze skali mapy – bo przyspieszenie odpowiada realnemu, a jazda trwa 19 razy krócej, więc trasa np. Kraków-Katowice, z postojami na światłach i bramkach, składa się w 75% z gazu w podłodze, co skutkuje kosmicznym spalaniem. Ale nikt nam nie każe wybierać takich tras – możemy pojechać np. z Rovaniemi do Lizbony.

***

I tak przechodzimy do tematu mapy. Pierwotna wersja “ETS2” zawierała tylko główne miasta Niemiec, Austrii, Szwajcarii i małe fragmenty krajów sąsiadujących. Kolejne państwa wydawano w formie DLC, z których dziś brakuje już tylko byłej Jugosławii, Grecji i większości dawnego ZSRR. Ale w sieci mamy pod dostatkiem modów fanowskich, w tym najlepszy z nich – o nazwie Promods, który obejmuje tereny od Islandii po Gruzję i część Bliskiego Wschodu, ze skrawkami Iraku i Arabii Saudyjskiej.

 

 

Chłopaków od Promods trochę mi żal, bo pracują nad modem od dobrych 8 lat, a SCS Software co chwilę im bruździ rozszerzając oryginalną mapę o kolejne kawałki i psując kompatybilność – ale oni wytrwale po raz n-ty odtwarzają kolejne połacie kontynentu (ze znacznie większą liczbą miast, firm i szczegółów niż autorzy gry) – i robią to całkiem za darmo. Niestety, ich dzieło wymaga zakupu wszystkich oficjalnych DLC – nie zdziwiłbym się, gdyby taki warunek postawiło SCS Software, ale to tylko mój domysł, nie mam na ten temat żadnych informacji.

Ponieważ używam Promods, a gra i mapa są wciąż rozwijane, nie mam pojęcia, co należy do podstawowej wersji gry, a co do modu. Zrobiłem natomiast trochę zrzutów ekranu w co bardziej charakterystycznych miejscach (czasem z kabiny, a czasem korzystając z funkcji tzw. “wolnej kamery” – oglądania świata z dowolnej perspektywy, niezależnie od położenia naszego pojazdu).

Słynne kopuły Alvernia Studios przy A4 pomiędzy Krakowem i Katowicami, z Elektrownią Jaworzno w tle

 

Katowicki węzeł Francuska, czy tam Murckowska. Reklamy w lokalnym klimacie, tudzież szyldy sklepów, itp. też są nieodłączną częścią Promods – w połączeniu ze streamowanym radiem naprawdę pozwalają się wczuć w klimat (przynajmniej w Polsce i innych krajach, które znamy).

 

Srodze dziurawa “gierkówka” z Bełchatowem w tle (całej nowej A1 Promods jeszcze nie zaimplementował – i dobrze, bo tak jest ciekawiej)

 

Niestety zapomniałem, co to za miasto

 

A to akurat kojarzę – na szczecińskich Wałach Chrobrego byłem raz, w 1989r.

 

Zatokę przed Dubrownikiem też pamiętam – z czasów, jak jeszcze nie było tam mostu, tylko jechało się dookoła

 

A to sam Dubrownik…

 

…i inne scenki z dalmatyńskiego wybrzeża Adriatyku

 

Most na Tagu w Lizbonie

 

Szwajcarzy chyba jeszcze nie oddali miast ludziom (Bazylea)

 

Wjazd na pociąg przez Eurotunel

 

…i białe klify Dover z drugiej strony

 

Rosyjska Daleka Północ

 

Granica z Norwegią i swojskie naczepy na parkingu

 

Fiordy…? Panie, fiordy to mi z ręki jadły!!” (cytat)

 

Podjazd na przełęcz Brenner od strony włoskiej

 

Alpy słoweńskie

 

Tunelo-most przez cieśniny duńskie. Samoloty też w grze latają…

 

…a pociągi przejeżdżają przez przejazdy.

 

Tu wciąż można szaleć – tylko akurat nie ciężarówką

 

Lotnisko we Frankfurcie

 

Stary suchar tirowców: jak się nazywa największe miasto Niemiec? AUSFAHRT – prowadzą tam wszystkie zjazdy z autostrad!!

 

Mityczne niemieckie autostrady

 

Wybrzeże Islandii…

 

…i śnieżyce w interiorze wyspy

 

Centrum Bratysławy z zamkiem i modernistycznym mostem, który grał Centrum Dowodzenia Siłami Kosmicznymi w “Panu Kleksie w Kosmosie

 

Kawałek dalej zaczyna się Zachód. Kto jeździł tam w dawnych czasach, do dziś uśmiecha się z nostalgią przejeżdżając przez opuszczone przejście graniczne Berg.

 

Pseudoekologiczne ograniczenia do 100 km/h w dolinie Innu (z literkami IG-L)

 

Włoska Autostrada Słońca

 

Buon viaggio con TELEPASS!! (nasz pojazd ma urządzenia do zdalnego regulowania opłat drogowych, trzeba tylko podjechać do właściwej bramki – natomiast w tych gotówkowych musimy stać i czekać)

 

Przełęcz świętego Bernarda, od strony szwajcarskiej, z karawaniarzami ciągnącymi ku bardziej słonecznemu Południu

 

Dla odmiany – podbiegunowy archipelag Svalbard, pośród zamarzniętego morza

 

A tu z powrotem swojskie klimaty – najlepiej z Zenkiem Martyniukiem w tle 😀

 

Nie – żywych krokodyli nie ma, to tylko graficzne urozmaicenie od Promods;-)

 

Mówiłem, że AI potrafi robić niezły bałagan. Czasem też wymusza pierwszeństwo albo wyprzedza jak kamikadze – na szczęście rzadko.

 

Niespodziewane komplikacje przybierają formę blokad, zwężeń, ruchu wahadłowego albo zepsutych samochodów na poboczach. Co najlepsze – w losowych i niespodziewanych miejscach, za każdym razem innych.

 

Przeprawa promowa

 

Obowiązkowe ważenie na granicy rumuńsko-węgierskiej…

 

…i madziarski krajobraz

 

Byłbym zapomniał, że Promods dodał też kawał Bliskiego Wschodu

 

Takich scenek mógłbym wrzucić z tysiąc. Trzeba jednak pamiętać, że w grze, zza kierownicy, pod wiele charakterystycznych obiektów w miastach nie da się podjechać – one najwyżej zamajaczą nam na horyzoncie. To zresztą znów element realizmu, bo przeciętny tirowiec to człowiek, który w Paryżu był już 56 razy, ale wieżę Eiffla widział wyłącznie kątem oka z oddalonej o 15 km obwodnicy. Taki urok zawodu.

Wiele miejsc mapy niestety rozczarowuje. Np. tak piękne miasta jak Lwów, Rzym czy Granada nie ukazują graczowi nic poza siatką kilku ulic z “generycznymi” budynkami i magazynami – zabytków nie widać nawet z oddali. Mam nadzieję, że chłopaki od Promods z czasem coś dorobią. Ważna jest jednak dbałość o ogólne wrażenie: lokalne znaki, drogowskazy, napisy, architektura, a także odpowiednia dla danej strefy roślinność (pogoda niestety nie – jest zawsze losowa, ale w opcjach mamy suwak prawdopodobieństwa deszczu, który możemy przestawiać przejeżdżając przez Alpy albo przepływając na Wyspy Brytyjskie). W Polsce widać atrapy policyjnych Polonezów Caro, na szwedzkich parkingach leśnych słychać nocami łosie, a inne stworzenie wynurza swój łeb z głębin Loch Ness (kolejny żarcik twórców – nawet nie wiem, czy SCS czy Promods). Mamy niemieckie autostrady bez ograniczeń prędkości (nie dla ciężarówek, ale mobilki na lewym szaleją), skandynawskie drogi 2+1 z pomykającymi po nich podwójnymi zestawami, albo dziurawy asfalt bocznych dróg Albanii czy Bułgarii. Są mosty przez cieśniny duńskie i Bosfor, są promy w Chorwacji i Norwegii, a także przez La Manche (alternatywnie dla tunelu).

Do kolorytu zaliczają się uczestnicy ruchu – bo oczywiście istnieją mody dostosowujące motoryzacyjny krajobraz do każdego kraju z osobna. Np. autorstwa niejakiego Jazzycata, złożone z kilkuset aut osobowych różnych generacji (od klasyków radzieckich, występujących sporadycznie w byłym ZSRR, poprzez realistycznie malowane radiowozy w poszczególnych krajach, aż po Tesle i hybrydowe Lexusy), wielu modeli motocykli, albo ponad tysiąca tekstur na autobusy i ciężarówki – zazwyczaj reklam realnie istniejących przewoźników, spedytorów, biur podróży czy sieci supermarketów, z naszą Biedronką włącznie.

Jeśli ktoś chce, może oglądnąć fragmenty 5-godzinnego przejazdu całej mapy Promods, z Islandii do Iraku

 

Inne dodatki wprowadzają nowe ciężarówki (w tym klasyczne – widziałem np. Stara 200), zmienioną ekonomię (bo oryginalne parametry tworzą dziecinnie prostą rozgrywkę – za jeden dłuższy kurs można dostać kilkadziesiąt tysięcy euro), jeszcze lepsze efekty pogodowe, zachowanie AI, inną gęstość ruchu, itp. Wiele parametrów można edytować z poziomu pliku config – to daje duże możliwości. Od jakiegoś czasu “ETS 2” ma też zaimplementowany tryb multiplayer online, ale o szczegóły zapytajcie kogoś, kto ma czas na gry.

Reasumując – “Euro Truck Simulator 2” okazuje się znacznie mniej niszowy niż by się wydawało. Nie każdy gracz ma ambicję podbijać świat – czasami po stresującym dniu w pracy przyjemnie zasiąść za fajerą i zaciągnąć 22 tony groszku konserwowego z Ostrołęki do Palermo, albo odebrać sześć nowych Octavii z Mladej Boleslavi i przytargać je do salonu gdzieś za kołem podbiegunowym. W dodatku bez zmartwień o pauzy, krokodyli i kilkudniowe kolejki w Medyce.

A jeśli tego komuś mało, to w 2016r. SCS Software wydało klon “ETS2” pt. “American Truck Simulator“, do którego odnosi się wszystko, co napisałem powyżej, poza mapą. I modelami ciężarówek. I pojazdami AI. I przepisami drogowymi. I jeszcze wieloma innymi rzeczami tworzącymi zupełnie odrębny klimat… Szerokości!!

 

Wszystkie ilustracje są zrzutami ekranów z opisywanej gry

Share Button

35 Comments on “(NIE)RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA: ZA FAJERĄ

  1. Przeraża mnie aż taki realizm , ja z racji wieku tak samo jak ty rozumiem termin multiplayer , i wspolczesne symulacje nie dają mi zwyczajnie radości

    do siego roku !

  2. Niesamowite!!! Przede wszystkim te podróże po Europie i widoki, które poruszają otchłanie pamięci. Nie jestem graczem w ogóle, ale te zrzuty ekranowe trafiły do mnie wyjątkowo. Zaraz bym wsiadł w samochód i jechał do Turcji. Albo coś.
    Tu przytoczę historyjkę o znanym mi truckerze. Jest to tirowiec dość niespodziewany – kolega z liceum, bardzo bystry gość o szerokich horyzontach. Z racji zawirowań rodzinnych nie poszedł na studia, ale po jakimś czasie dostał się w końcu do pracy w banku, gdzie przez kilkanaście lat doszedł do stanowiska, bodajże, kierownika oddziału. Kilka lat temu postanowił rzucić to wszystko w cholerę. Zrobił prawko na tira z naczepą. Najwięcej czasu zajęło mu przekonanie jakiegoś właściciela firmy transportowej, że facet po czterdziestce bez żadnego w ogóle doświadczenia jest godny zaufania by powierzyć mu zestaw z towarem za pół miliona. Aktualnie, od dobrych ośmiu czy dziesięciu lat jeździ. Jeździ żeby zwiedzać. Nie ma obciążeń rodzinnych, organizuje sobie czas, żeby coś zobaczyć. Zdaje się, że zabiera ze sobą rower. Rzadko się widujemy, ostatnio spotkałem go – stwierdził, że zaznacza sobie znaczniki w mapie googla na miastach i miejscach, które zwiedził. Pokazał mi w telefonie. Miał zaznaczone na oko WSZYSTKO od polskiej granicy aż do krańca Portugalii. Szczękę zbierałem z podłogi. Jak mi powiedział: czasem są jakieś słabsze momenty w tej pracy, jak szef zadzwoni i mi zrujnuje grafik, każe gdzieś indziej jechać, albo gdzieś dodatkowo rozładowywać. Ale jak sobie przypomnę te dwugodzinne nasiadówki w banku od 8. rano, z których nic nie wynikało (wyraził się dosadniej 😉 ), to i tak uważam, że mam szczęście.

    • Właśnie to jest najfajniejsze w tej grze – że można się zrelaksować oglądając sobie dowolny kraj i wczuwając się w lokalny klimat, np. po ciężkim dniu w pracy.

      Z tym zwiedzaniem w roli tirowca to trochę zaskoczenie – bo generalnie ciężarówka musi jeździć non-stop, żeby na siebie zarobić. Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby Twój Kolega naprawdę coś zwiedzał, a nie tylko oglądał świat zza kierownicy i wkurzał się czekając godzinami na załadunek/rozładunek albo “kręcąc pauzę”. Ja uważam, że z korpo-spotkań przynajmniej czasami wynika coś więcej niż ze stania dwie doby na stacji benzynowej przy głośnej autostradzie.

      • W grze bez modów jest troszkę nudno – wszystko jest mocno powtarzalne.

        A co do jazdy na TIRze i zwiedzania: mam kumpla, który jeździ długie lata. Mówił, że dużo się poprawiło w kwestii czasu pracy. Dawniej zawsze były kombinacje, a teraz już jest luz, szczególnie jak koleś wie gdzie robić pauzy żeby można wyskoczyć na skuterku “na miasto”. Teraz już nawet nie wozi skutera tylko jakąś hulajnogę elektryczną. Dawniej jeździł z narzeczoną, teraz nie wiem (dawno go nie widziałem).

        Kumpel jeździ tylko po zachodzie Europy. To też podobno ma bardzo duże znaczenie.

        Ale mam też kumpla, który tylko narzeka i chleje na parkingach z innymi kierowcami, także ten… no, różnie jest.

      • Mapa Promods to wg mnie podstawa. Są też inne mapy, jak komuś mało, samochody AI i wiele innych dodatków.

      • Mam dwóch znajomych, którzy jeżdżą po Europie – obaj wożą rowery i np. w niedziele, kiedy auto musi stać, jeżdżą sobie po okolicy. Ale większość kierowców tego nie robi, tylko siedzi na tyłku w miejscu postoju.

      • To oczywiście pewnie zależy od duchowych potrzeb delikwenta 🙂 Ale wyobrażam sobie, że rzadko uda się zrobić pauzę w odpowiednim miejscu.

      • Da się zwiedzać. Znajomy w paleciarze w naczepie wozi rower. Trafiają mu się 45 godzinne pauzy weekendowe, stara się stanąć na dobrym parkingu w miarę blisko cywilizacji. W ten sposób zwiedził Paryż, Barcelonę czy Madryt.

      • No to gratuluję ambicji i samozaparcia. Przy okazji rower załatwia sprawę zapewnienia organizmowi ruchu.

      • Jestem zawodowym kierowcą (obecnie byłym ale nie ukrywam, że zaczynam trochę tęsknić za fajerą) i powiem szczerze, że jeżeli chcesz to nie ma wielkiego problemu z wygospodarowaniem sobie czasu na zwiedzanie 😀 Często jest tak, że stoisz gdzieś parę dni bo np w kraju jest święto, na morzu sztorm albo po prostu dowiadujesz się na za/rozładunku, że zapraszamy pojutrze. Smutna prawda o tym zawodzie jest taka, że większość kolegów po fachu najdalej gdzie się w takich sytuacjach zapuszcza to najbliższy monopolowy… W wielu miastach (zwłaszcza portowych; Antwerpia, Hamburg, Rotterdam) rozładunki masz tak naprawdę cztery kroki od ścisłego centrum. W dobie rozwiniętej komunikacji miejskiej i hulajnóg elektrycznych do wypożyczenia na każdym rogu to jak spędzisz wolny czas jest najczęściej tylko kwestią chęci 😀

  3. Jeśli idzie o tego typu symulatory- kiedyś ściągnąłem sobie polski symulator MaSzyna, w którym to można było kierować lokomotywą. Dodam że w symulatorze były zaimplementowane te lokomotywy, które to są eksploatowane w Polsce. Ba- projekt MaSzyna żyje do dzisiaj i chyba ma się dobrze- https://eu07.pl

  4. Nigdy nie byłem zapalonym graczem ale na Automobilowni są ciekawe materiały o samochodach choć te o grach przypominają mi czym się podniecali, jarali, do wyboru, moi koledzy gracze.
    Pozdrowienia serdeczne dla Szczepana i rodziny a także wszystkich komentujących i czytających ten blog. Dobrego Nowego Roku dla Was wszystkich.

  5. To ja może uzupełnię. Serię znam od bardzo dawna. Nie jestem może jakimś wyjątkowym fanem, ale specyfika gry sprawiła, że w czasie lockdownów sporo godzin spędziłem z kolegami w trybach multiplayer. Tak, trybach, bo są dwa (albo i więcej, ale dwa główne).

    Pierwszy sporo starszy to też modyfikacja fanowska jak Promods. Istnieje kilka serwerów na których jednocześnie jeździ kilkaset do nawet 3000 graczy, ale za to nie mamy ruchu ulicznego AI. To i fakt, że ogrom kierowców jeździ tam jak psychopaci (to najdelikatniejsze określenie jakie jestem w stanie wymyślić) sprawia, że od kiedy SCS udostępniło parę miesięcy temu własny tryb do tego pierwszego już nie wracam.

    Wewnętrzny multiplayer opiera się na hostowaniu sesji gry przez jednego gracza na jego komputerze. Ogranicza to liczbę graczy do 8, ale poza tym gra się jak “w singla”.

    Wiele zeszłorocznych wieczorów spędziłem na takiego rodzaju spotkaniach towarzyskich. Łączymy się ze znajomymi na serwer głosowy (Skype, Teamspeak co kto woli), umawiamy miejsce startu i cel, a potem jedziemy w konwoju rozmawiając o czymkowiek. Taka rozszerzona posiadówka, choć bez fizycznej obecności pozostałych członków, no ale cóż takie mamy warunki 😉 .

      • Polecam spróbować wewnętrznego multi jeśli tylko ktoś znajomy dysponuje grą. To jest właśnie w niej najlepsze, że nie ma żadnego ciśnienia żeby grać w to więcej, a w kilka osób relaksuje nawet bardziej.

  6. Kiedyś miałem okazję grać w Hard Trucka u kolegi z podstawówki, bo akurat nie miałem swojego pc. Wrażenie robiła wielkość świata i zaawansowana symulacja (oczywiście w oczach szkolniaka). Później jeszcze widziałem Euro Trucka 1 i faktycznie widać postęp u twórców.
    Kierowców kilku znam z poprzedniej pracy. Było to przedsiębiorstwo inżynieryjne, więc transport zwykly i gabarytów na wlasne potrzeby był, ale tylko po Polsce. Ogolnie chłopaki nie zwiedzali, zrobić swoje jak najszybciej, pauza gdzie wypadla tam była.
    Zawód wydaje się wybitnie nie dla każdego. Może nie porównał bym go do zeglarza (bo to jednak inna specyfika), ale troszke z “nomada” trzeba mieć.
    Korzystając z okazji chciałem życzyć Szczepanowi oraz wszystkim komentującym szczęśliwego nowego roku.

  7. Zapewne wielu z Was pamięta taki magazyn: “CD Action”. Czytywałem go regularnie w okolicach późnych lat 90-tych, tak gdzieś do 2002 – 2003 roku. No i do dziś pamiętam, jak wówczas w jednej z recenzji symulatora (bodaj ciężarówek właśnie, ale możliwe, że chodziło o debiutującą grę “Sims”) recenzent napisał, że on tego nie rozumie, bo to trochę jakby drwal po pracy chodził do lasu rąbać drewno dla przyjemności.
    A teraz mamy nawet gry typu “City Sweeper” (symulator czyszczenia miejskich ulic) czy “Shower with your dad simulator” (nie wymaga komentarza), co więcej ten gatunek, poza faktem istnienia mnóstwa pozycji, generuje niezłe przychody.
    Osobiście czekam na symulator pracownika korporacji. Chociaż pewnie już ktoś to zrobił…
    Wszystkiego najlepszego w nowym roku!

    • Nie wiem, czy zawodowy kierowca będzie chciał grać w taką grę, ale na forach jest trochę graczy doświadczonych z prawdziwymi ciężarówkami. A to, że sama idea gry ma sens, udowadnia 9 mln sprzedanych kopii. To naprawdę odstresowuje, jak sobie jedziesz wzdłuż wybrzeża Adriatyku albo przez piękne góry, najlepiej trasami, które znasz z autopsji. Albo po prostu ogólnie odkrywasz kolejne miejsca na mapie, bo mapa Promods jest doskonale zrobiona. O ile oczywiście ma się na to czas – ja zazwyczaj miewam inne priorytety, ale raz za czas uda się zrobić jakąś pojedynczą trasę 🙂

  8. widzę, że jest niesamowita złożoność i realizm tras – to musi być bardzo fajne ale i musiał być to straszny ogrom pracy, no ale fajnie że ktoś to robi 🙂
    jeśli manewrowanie jest naprawdę realistyczne, to jak bym miał zamiar być kierowcą TIRa to na początek tak bym się uczył 🙂
    pracę Truckera oczywiście doceniam, ale nigdy w życiu tak pracować bym nie chciał – usnął bym zapewne zanim przejechał bym 200km snując się te 90km/h…. to musi być piekielnie nudne, a potem wkurzające załadunki i rozładunki…
    nie znajduję żadnej pozytywnej cechy takiej pracy, no chyba żeby z jakąś fajną dziewczyną jeździć 😉

    ps. Country Radio lubię słuchać gdy tylko jestem w Czechach (raz udało mi się złapać na średnich w trasie z Warszawy do Lublina w Mercury Villagerze z orginalnym radiem z USA (a tam średnie fale są w ciągłym użyciu a więc radia i anteny są porządne), nigdy więcej mi się to nie udało, ale też nigdy więcej nim nigdzie nie jechałem, bo kupiłem go na części – był strasznie zgnity ale sprawny i to była jego ostatnia podróż,,,) 🙂 ew w Czechach też Radio Frekwency jedna 🙂 we Francji radio “Nostalgi” a w Szwecji “Star FM”

    • Radio prawie zawsze można streamować z Internetu, tyle że w samochodzie nie ma wi-fi.

      P.S. 90 km/h to mało gdzie wolno jechać – w większości krajów na autostradach obowiązuje 80.

      • ale to zupełnie nie to samo, co na falach średnich 🙂

      • Fale średnie to pamiętam tylko z lat 80-tych, jak rodzice po nocach słuchali Głosu Ameryki, ledwie było cokolwiek słychać poza trzaskami 🙂

  9. W ETS2 gram namiętnie od momentu premiery. Gra zlicza przejechane kilometry, przez te 10 lat przejechałem na pewno ponad milion kilometrów. Ostatnio przerzuciłem się w ramach odskoczni na ATS, szczerze polecam, ale z wszystkimi mapowymi DLC. Czuć klimat truckerki w USA.
    Niedawno, rok temu kupiłem sobie kierownicę Logitech G920 (900 stopni obrotu kierownicą, podstawka z trzema pedałami) i dźwignią zmiany biegów. Dokupiłem do tego SKRS od Almara (dźwignia zmiany biegów z MANa TGX), w której działają przełączniki od małej/dużej skrzyni biegów i od półbiegów, gra nabrała ogromnego realizmu.
    Do tego polecam mod od Kasta na solówki z przyczepami na obrotnicy, to już wyższa szkoła jazdy, cofa się trudniej niż z naczepą.
    Fanowski multi to porażka, masa psychopatów celowo jeżdżących bez kagańca pod prąd czy blokująca normalnie grających kierowców. Za to na oficjalnym multi (póki co do 8 graczy, ale będzie zwiększenie limitu) gra się świetnie. Zbieramy się w określonym miejscu, wioząc ładunek do tego samego celu, każdy ma słuchawki z mikrofonem, gadamy o wszystkim i niczym jadąc przez Europę czy USA. Do tego na parkingach padają teksty „podjedź ze dwa metry do przodu, bo muszę się ustawić w rajce” czy na trasie „zrzuć połówkę, bo zwalniasz i mnie wyhamowujesz”. Klimat jest.
    Sam jestem kierowcą zawodowym, choć jeżdżę autobusem miejskim. Pochodzę z rodziny, gdzie 3/4 mężczyzn to byli (emerytowani) czy aktywni kierowcy zawodowi zarówno ciężarówek jak i autobusów. Tata zawodowo jeździ od 1985 roku, przejechał kilka milionów kilometrów, grał trochę w ETS i mówi, że gra jest dość realistyczna. Zdarza mi się po pracy odpalać ETS2 lub ATS, w zależności od humoru. W 2021 miałem ponad miesiąc wolnego (urlop, potem zwolnienie lekarskie i kwarantanna), a odczuwałem głód jazdy jak chyba każdy kierowca zawodowy (bez jazdy przegubem czułem się jak narkoman na odwyku), to natłukłem przez prawdziwe 3 tygodnie ponad 50 tys. fikcyjnych kilometrów.
    Jest też symulator autobusów OMSI 2, gdzie można prowadzić autobusy spotykane w Polsce, od Autosanów i Ikarusów przez Solarisy, na Manach kończąc, są świetne mapy, typu Kraków 1997. Gra jest realistyczna, zmieniają sie pory roku, przy -30 trzeba nagrzać świece, żeby odpalić autobus (polecam Mercedesy O305 i O305G). Można ustawić temperaturę, zamykać okna, szyberdachy, sprzedawać bilety, jeździć w ekstremalnym upale czy mrozie. Zdarzało mi się wrócić z 10 godzinnej zmiany za kółkiem autobusu i dwie godziny spędzić przed komputerem grając w… symulator autobusu.

    • Czekałem na taki komentarz. Zastanawiam się ile ludzi lubi swoją pracę na tyle, żeby w czasie swojego wypoczynku dalej zajmować się z grubsza tym samym. Sam tak robię (może nie dokładnie to samo, bo ciężko o taką grę, ale powiedzmy że wykorzystuję te same zasoby umysłowe 🙂 ), ale koledzy z pracy na taki pomysł raczej kiwają głową z politowaniem.

      Zazdroszczę też specjalizowanej dźwigni zmiany biegów do komputerowej kierownicy. U mnie ETS nie jest najważniejszym tytułem dlatego do swojego kółka (Thrustmaster T150) ciągle jeszcze nie dokupiłem lewarka, ale zawsze jak wybieram się w trasę to mi tego brakuje.

  10. Oj Szczepanie narobiłeś smaku na pobujanie się po europejskich autostradach 🙂

    Czy ktoś orientuje się, jaki byłby koszt zakupu podstawowej gry + wszystkie dodatki aby można było doinstalować do zestawu mody?

    PS. na zrzucie ekranu ze szczecińskiego nabrzeża autorzy wkleili podwojony olsztyński ratusz, wygooglujcie sobie. Ciekawe, czy ktoś jeszcze znalazł jakieś nieścisłości w krajobrazach z gry? 😉

    • Nieścisłości są wszędzie – odwzorowanie w skali 1:19 jest bardzo schematyczne, tyle że świetnie zachowuje klimat.

      Ceny zmieniają się z dnia na dzień, trzeba patrzeć na różnych platformach, bo promocje zdarzają się losowo (w sumie najczęściej chyba przed świętami).

      • Jeszcze przez 2 dni trwa jedna z takich promocji na Steam. Podstawa i większość dodatków jest sporo przeceniona (70-75%) co daje ok. 128 zł. Niestety co nowsze dodatki już takich zniżek nie dostają, więc trzeba dorzucić kolejne 63 zł na rozszerzenie z półwyspem iberyjskim.

        Z artykułu Szczepana wywnioskowałem, że Promods potrzebuje od razu wszystkich dodatków żeby działać (sam gram na wersji standardowej i to niepełnej, więc nie potwierdzę), więc nawet kupując teraz komplet za te ok. 190 zł za parę tygodni/miesięcy będzie trzeba kupić rozszerzenie z Rosją za ok. 70 zł.

      • Tak, Promods potrzebuje wszystkich dodatków. Ja je mam, ale wydatek rozkładałem na 10 lat 🙂 Kupienie wszystkiego na raz to oczywiście co innego.

      • Dzięki za odpowiedzi!

        Może zacznę od podstawowej wersji a jak złapię bakcyla to może coś więcej się doinstaluje. Pamiętając jaką radość dawało mi eksplorowanie wyspy Oahu w Test Drive unlimited perspektywa objeżdżenia całej Europy (cóż z tego, że nieco wolniej) wydaje się niezwykle kusząca 🙂

  11. W ETS2 zrobiłem chyba tyle samo kilometrów co w prawdziwej ciężarówce, symulacja jest zaskakująco wierna, ale do prawdziwej nauki cofania zdecydowanie brakuje porządnej symulacji zachowania opon. Poza tym “feeling” i mechanika działania retardera ma pewne niedociągnięcia, w prawdziwej ciężarówce czasem bardzo łatwo wpaść w poślizg (na przykład kiedy masz dużo błota na oponach), retarder działa tylko na oś napędzaną (czyli tylną) więc można go trochę porównać do hamowania ręcznymi w osobówce 😀 Poza tym, używanie go w grze nie ma za bardzo sensu, przynajmniej mi nigdy się nie udało w ETS2 spalić hamulców jadąc z góry 😀

    • Dzięki za uzupełnienie – ja niewiele wiem o ciężarówkach, więc to cenne informacje. W ETS2 przede wszystkim nie ma tak długich zjazdów, żeby spalić hamulce, ale problemem jest bardzo szybko schodzące ciśnienie powietrza. Kilka razy zahamujesz i nie ma – dlatego warto hamować silnikiem.

      • W sumie racja, nie pamiętam jakichś długich zjazdów w tej grze. Odpaliłem ją dzisiaj po dwóch latach dzięki Twojemu wpisowi 😉 powietrze kończy się rzeczywiście zaskakująco szybko, do tego tempomat nie działa na postoju, chyba, że coś źle naciskałem 😀 Ale ogólnie jest to chyba najbardziej relaksująca i wyciszająca gra komputerowa w historii, jest też zaskakująco dopracowana zwłaszcza jak na niewysokobudżetową produkcję z “Simulator” w tytule

      • ETS2 jest rozwijany od 10 lat. Dzisiaj to już jest zupełnie inna gra niż w 2012r., niebo a ziemia. Zwłaszcza z pełną mapą + Promods.

        Co do braku długich zjazdów – to oczywiście znów efekt skali mapy.

        PS Tempomat to nawet w moim aucie nie działa poniżej bodajże 40 km/h.

  12. W ciężarówkach tempomat działa na postoju, można podnieść obroty jałowe np na 1200 rpm żeby przyspieszyć nabijanie powietrza albo sprawniej ładować akumulatory 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.